niedziela, 13 kwietnia 2014

Reforma skarbowo-walutowa Władysława Grabskiego jako krok w kierunku odbudowy gospodarki Drugiej Rzeczypospolitej

Autor: Beata Małyszko
W niniejszym artykule chciałabym przybliżyć temat reformy walutowo-skarbowej przeprowadzonej przez rząd Władysława Grabskiego w roku 1924. Jej przeprowadzenie było ogromnym sukcesem w nowo odrodzonym, trochę jeszcze pogrążonym w chaosie państwie. Osiągnięcia ówczesnego premiera są aprobowane po dziś dzień, a my, mieszkańcy Rzeczypospolitej, mamy do czynienia z jej skutkami na co dzień – posługując się polskim złotym.
Odpowiednie docenienie dokonań Władysława Grabskiego wymaga zrozumienia niezwykle trudnej sytuacji polityczno-gospodarczej oraz społecznej w jakich przeprowadzał swoje reformy. Chociaż Polska odzyskała w końcu niepodległość, co było bez wątpienia wielkim wydarzeniem, powodów do radości nie było wiele. Kraj znajdował się w katastrofalnej kondycji na niemalże wszystkich płaszczyznach. Na ziemiach Rzeczpospolitej przez cały okres wojny prowadzono działania wojenne, więc skala zniszczeń wojennych była olbrzymia - objęła ponad 90% terytorium państwa. Znaczące straty poniósł przemysł, gdyż wycofujące się wojska rosyjskie i niemieckie potrafiły ewakuować całe fabryki. Jednakże zniszczenia nie były jedynym problemem, z którym w owym czasie borykało się odrodzone państwo. Kolejną trudnością była niejednolitość Polski - po długotrwałym rozbiciu różnice pomiędzy poszczególnymi ziemiami były niewyobrażalne. Ziemie każdego z zaborców miały inny system ustawodawstwa, różną politykę monetarno-kredytową, inny system celny, organizacyjny oraz kulturowy. Najlepszym tego przykładem będzie chociażby fakt, że na terenie Drugiej Rzeczypospolitej funkcjonował szereg różnych walut: na ziemiach byłego zaboru pruskiego - marki niemieckie, w części dawnego Królestwa Polskiego okupowanego przez Niemcy - marki polskie, w Galicji korony, a na terenach Kresów Wschodnich - ruble, ostmarki, ostruble, hrywny, karbowańce i inne pieniądze. Tak ogromne odmienności w praktyce uniemożliwiały kierowanie państwem. Kłopotem było także przestawienie się gospodarki z produkcji wojennej na pokojową, co dodatkowo utrudniało naprawę zniszczonego przemysłu. Co więcej, Polska została odcięta od jej dotychczasowych rynków zbytu, a tym samym wytwórcy nie mieli gdzie sprzedawać swoich towarów, gdyż nasz rodzimy rynek wewnętrzny nie był wystarczająco chłonny. Ponadto mimo, iż teoretycznie Polska nie istniała w trakcie trwania wojny to ponosiła ogromne wydatki związane z wystawieniem wojsk i wyposażeniem armii. Pomimo tego w przeciwieństwie po państw ententy, nie uzyskaliśmy żadnych odszkodowań za poniesione straty wojenne.
Wszystkie te czynniki powodowały, że Rzeczpospolita po odzyskaniu długo oczekiwanej niepodległości znajdowała się w fatalnej sytuacji finansowej, a należy przecież pamiętać, że zunifikowanie państwa i zniwelowanie zniszczeń wojennych wymagało ogromnych nakładów pieniężnych. W takim przypadku dobrym rozwiązaniem wydawałoby się uzyskanie kredytu z zewnątrz, lecz żadne państwo nie odważyło się udzielić go państwu uważanemu za sezonowe i gospodarczo niestabilne. Powyższe czynniki spowodowały, iż zdecydowano się na dodruk pieniądza na pokrycie deficytu, który w 1923 roku osiągnął rekordowy rezultat 33 trylionów marek polskich.
Emisja pieniędzy bez pokrycia i finansowanie nimi potrzeb Skarbu państwa oznaczała prowadzenie polityki inflacyjnej. Inflacja jest to proces wzrostu cen w gospodarce państwowej przy jednoczesnej dużej utracie wartości pieniądza. Pomimo tego, że zjawisko inflacji zwykło się oceniać negatywnie należy pamiętać o tym, że w pierwszych momentach umiarkowana inflacja wiązała się z określonymi korzyściami. Jak uważa Zbigniew Landau, inflacja która występowała w Polsce do roku 1922 roku oddziaływała bardzo pozytywnie na aktywność i wzrost gospodarczy państwa. Ludzie zdając sobie sprawę z pogłębiającej się inflacji starali się nie gromadzić oszczędności w pieniądzu obiegowym i wydawać je na bieżąco, co przyczyniało się do wzrostu popytu na różnorakie dobra, a tym samym odbudowy przemysłu i rolnictwa. Dzięki temu powstawały nowe zakłady produkcyjne, zwiększano zapotrzebowanie na materiały i surowce, co przekładało się na dalszy rozwój popytu. Początkowe procesy inflacyjne sprzyjały także eksportowi towarów za granicę - po uwzględnieniu kursu walutowego, ceny krajowe były dużo niższe niż zagraniczne. Sprzedając, więc za granicą przedsiębiorcy uzyskiwali inflacyjną premię eksportową. Oprócz tego zmniejszało się zadłużenie w walucie obcej i rosło zatrudnienie (mimo malejących płac realnych dla pracowników).
Jednakże, inflacja charakteryzuje się tym, iż bez ścisłej kontroli ma tendencję do samoistnego powiększania się. Takie zjawisko nazywamy rozkręcaniem się spirali inflacyjnej. Społeczeństwo unikało transakcji w markach polskich - następował proces tzw. ucieczki od pieniądza krajowego. Poza tym wraz ze spadkiem wartości marki polskiej następował również spadek zaufania do tejże waluty. Lokaty i oszczędności dokonywane były w złocie, biżuterii lub walutach obcych. Istniał, więc wysoki popyt na waluty obce na krajowym rynku finansowym. Wszystkie te czynniki w rezultacie prowadziły do przekształcenia się inflacji umiarkowanej w hiperinflację w 1923 roku. Różnica między tymi dwoma sytuacjami nie obejmuje jedynie różnicy w wielkości obiegu pieniądza i tempie wzrostu cen, ale przede wszystkim polega na całkowicie odmiennym wpływie na procesy makroekonomiczne. Hiperinflacja nie nakręca już koniunktury, ale prowadzi państwo do ruiny finansowej. W wyniku trudności w uzyskaniu kredytów oraz pogorszenia się relacji cen krajowych do zagranicznych nastąpił spadek aktywności gospodarczej. Stale spadały płace realne, które pod koniec 1923 roku były aż o 42% niższe niż w pierwszej połowie 1921 roku - skutkiem tego było pogorszenie warunków bytowych rodzin robotniczych. Doprowadziło to do fali strajków – w Krakowie przeciwko strajkującym użyto siły w wyniku czego 23 osoby poniosły śmierć. Ponadto likwidacji uległa premia eksportowa, co przyczyniało się do hamowania eksportu i ograniczenia produkcji. Hiperinflacja spowodowała, że koszty związane z inflacją znacznie przewyższały związane z nią korzyści. Waluta krajowa była jedynie oficjalną jednostką monetarną, gdyż w rzeczywistości nie była ona w stanie pełnić podstawowych funkcji pieniądza jako środka wymiany, miernika wartości oraz środka płatniczego i tezauryzacji.
Zagrożeniom związanym z rozprzestrzeniającą się inflacją próbowali przeciwdziałać kolejni ministrowie skarbu, jednak ich propozycje uzdrowienia skarbu państwa kończyły się niepowodzeniem. Kiedy w 1923 roku sytuacja stała się krytyczna prezydent Stanisław Wojciechowski zwołał wszystkich byłych ministrów skarbu, aby opracować plan działania w celu ustabilizowania sytuacji finansowej. Wspólne dyskusje nie przyniosły jednak konkretnych rozwiązań. Ostatecznie prezydent zdecydował się powierzyć misję utworzenia nowego rządu Władysławowi Grabskiemu, który już wcześniej podejmował się próby uzdrowienia polskiej gospodarki, a także przedstawił najbardziej radykalny program walki z inflacją oraz wzmocnienia waluty krajowej. Nowy Prezes Rady Ministrów wygłosił swoje expose 20 grudnia 1923 roku, w którym za priorytetową uznał kwestię opanowania kryzysu gospodarczego. Miało się to odbywać na trzech płaszczyznach: reformy walutowej, naprawy skarbu państwa i zmianie struktury bankowej. Powodzenie reform w dużej mierze zależało od szybkości działania, w związku z czym premier zwrócił się do Sejmu o udzielenie pełnomocnictw upoważniających do wydawania rozporządzeń z mocą ustawy w zagadnieniach z nimi związanych. Obawiał się on bowiem, że wykorzystywanie zwyczajnej, czasochłonnej procedury parlamentarnej może zaważyć na sukcesie całej koncepcji. Sejm przystał na propozycję Grabskiego, skracając jednak okres obowiązywania pełnomocnictw z 12 miesięcy do pół roku. Przez ten czas Prezydent Rzeczypospolitej mógł wydawać dekrety w sprawach związanych z naprawą skarbu i waluty. Posiadając nadzwyczajne upoważnienia premier rozpoczął proces reform. Swoje zamiary zakreślił w ustawie z dnia 11 stycznia 1924 roku o naprawie skarbu państwa i reformie walutowej.
Warunkiem powodzenia reform było osiągnięcie równowagi budżetowej – permanentny deficyt w budżecie nakręcał emisję marek polskich, a tym samym inflację. Konieczne było zwiększenie dochodów budżetowych. Aby to osiągnąć rząd podjął liczne działania, a jednym z najważniejszych był już wcześniej uchwalony podatek majątkowy, którym obciążono właścicieli przedsiębiorstw przemysłowych, handlowych, gospodarstw rolnych, domów itp. o wartości co najmniej 10 000 franków szwajcarskich. Grabski przewidywał, że po trzech latach wpływy z tego podatku będą wynosiły około 1 mld franków szwajcarskich. Podatek majątkowy obciążał przede wszystkim klasy zamożne, chroniąc tym samym interesy grup uboższych. Takie działanie miało przeciwdziałać narastaniu niezadowolenia ludzi mniej zamożnych, a tym samym niwelować ryzyko wybuchu strajków. Rząd przyspieszył także, wpłaty tego podatku i ustalił, że ma obowiązywać przez trzy lata. Jednocześnie zdecydowano się na skrócenie terminu płatności zwaloryzowanych podatków bezpośrednich, wprowadzono podatek od nieruchomości i podniesiono stawki podatku przemysłowego i gruntowego. Aby zmiany te były respektowe podniesiono znacznie kary za zwłokę. W tym samym czasie premier chciał zredukować wydatki administracyjne. Zadanie to powierzył Nadzwyczajnemu Komisarzowi Oszczędnościowemu. Zajmował się on głównie likwidacją części etatów urzędniczych – w krótkim czasie zwolnił 29 tysięcy urzędników państwowych. Przeprowadzono także częściową decentralizację – niektóre zadania realizowane jak dotąd przez administrację centralną zostały przekazane samorządom terytorialnym. Również wydatki na wojsko zostały znacznie ograniczone – wywołało to ostry sprzeciw ministra spraw wojskowych, a w efekcie jego dymisję. Kolejne środki pieniężne Grabski postanowił uzyskać poprzez zlikwidowanie dotacji na Polskie Koleje Państwowe, które dotychczas pochłaniały 30% budżetu państwa. Teraz taryfy miały wzrosnąć na do tego stopnia, żeby nie wymagała żadnych dotacji. Zaplanowano zorganizowanie systemu monopoli fiskalnych (m. in. spirytusowego, zapałczanego), które traktowano jako zabezpieczenie pożyczek zagranicznych. O korzyściach z tym związanych może świadczyć fakt, iż w roku 1924 dochód z monopolu tytoniowego stanowił 11,2% wpływów skarbu państwa, a już w 1926 roku połączone wpływy z monopolu tytoniowego i spirytusowego utrzymywały się na poziomie 32,9 %.
Zwyciężenie kryzysu nie mogło polegać jedynie na wyżej wspomnianych zmianach gospodarczych. Powodzenie reform wymagało przezwyciężenia niechęci społeczeństwa, które wielokrotnie ucierpiało przez nieudane próby stabilizacji sytuacji. Konieczne było przekonanie ludzi o powodzeniu reform przeprowadzanych przez premiera Grabskiego. W tym celu podjęto pełną interwencję giełdową – aby tego dokonać przeznaczono 2,5 mln dolarów. W styczniu 1924 roku Polska Krajowa Kasa Pożyczkowa rozpoczęła sprzedaż dolarów po obniżonym kursie, w pełni pokrywając zapotrzebowanie. Dzięki temu marka polska po raz pierwszy od wielu miesięcy zaczęła wykazywać oznaki stabilizacji. Posiadacze dużych ilości dolarów, obawiając się dalszego spadku jego wartości zaczęli masowo wyprzedawać walutę. W ten sposób PKKP w dużym stopniu odbudowało swoje zasoby dewizowe, które opiewały na sumę około 30 mln dolarów. Jednocześnie zatrzymano emisję marek polskich. Dzięki tej śmiałej akcji oraz wcześniejszych działaniach udało się ustabilizować kurs dolara i zażegnać inflację oraz zdobyć zaufanie społeczne w sprawie przeprowadzanych reform. Można, więc uznać, że pierwszy etap zmian (reforma skarbowa) zakończyła się sukcesem.
Kolejnym krokiem do uzdrowienia sytuacji finansowej miała być reforma walutowa i połączona z nią zmiana struktury bankowej. Ustalono, że polską jednostką monetarną będzie złoty zawierający na kształt franka szwajcarskiego 1/32 grama czystego złota. Relacja marki do złotego została wyznaczona na poziomie 1 zł = 1 800 000 mp, a wartość dolara wynosiła 5,18 złotego. Otworzenie nowego banku centralnego i emisja nowej waluty zostały poprzedzone likwidacją Polskiej Krajowej Kasy Pożyczkowej. Była to instytucja, którą zostawiono nam w spadku po Generalnym Gubernatorstwie Warszawskim z czasów wojny. PKKP była jednym bankiem emisyjnym, ponadto zależnym od wpływów rządu. Na jej miejsce powstał Bank Polski, który jako spółka akcyjna oraz niezależna od rządu, posiadała wyłączne prawo emisji znaków pieniężnych. Zdecydowano się na takie rozwiązanie, gdyż obawiano się nacisków ze strony rządu do druku pieniędzy na pokrywanie deficytu budżetowego. Otwarcie miało miejsce 28 kwietnia 1924 roku i było wielkim osiągnięciem. Kapitał akcyjny Banku Polskiego wynosił 100 mln zł, a aukcje znalazły się w posiadaniu 176 tys. akcjonariuszy
Pod koniec 1924 roku było już wiadomo, że reformy Grabskiego przyniosły oczekiwane skutki. Rosły dochody skarbu, spadła stopa utrzymania oraz przeciętny poziom cen, ustabilizował się kurs walutowy. Ponadto do kraju spłynęły niewielkie pożyczki zagraniczne, koniunktura uległa poprawie, a w związku z tym spadło bezrobocie, wzrosły płace realne i polepszyły się warunki życiowe robotników. Mimo tych początkowych sukcesów, wkrótce nastąpiło pogorszenie sytuacji gospodarczej, w wyniku której rząd Władysława Grabskiego podał się do dymisji (14 września 1925). Stało się tak, ponieważ ciężar reform ponosili głównie przedsiębiorcy i ziemiaństwo – wzrost płac realnych pracowników najemnych spowodował zwiększenie kosztów robocizny. Co więcej obciążenia finansowe oraz wysoki kurs złotego sprawiły, że koszty produkcji w Polsce są zbyt drogie w porównaniu z rynkami zagranicznymi. Zahamowało to znacząco eksport i zachęcało do nadmiernego importu. Produkcja dóbr inwestycyjnych spadła o połowę, a artykułów konsumpcyjnych niemalże o ¼. Te czynniki oraz spadek cen głównych artykułów wywozowych (węgiel, cukier), a także klęska nieurodzaju zmusiły rząd do zaciągnięcia na niekorzystnych warunkach niewielkich pożyczek. Co więcej sytuację płatniczą Polski znacząco pogorszyła wojna celna z Niemcami z 1925 roku. Sytuacja budżetowa stała się napięta – wydatki przewyższały dochody, a deficyt rósł. Rząd chcąc poprawić sytuację zdecydował się na dodruk pieniędzy, przez co Rzeczpospolita znów weszła w okres ponownej inflacji. Pełna efektywność programu reform Władysława Grabskiego uwidoczniła się dopiero w latach 1926 – 1929.
Pomimo zachwiania się sukcesów reformy w roku 1925 okres rządów Władysława Grabskiego należy ocenić bardzo wysoko. Podjął się bowiem reformy skarbowo-walutowej w wyjątkowo niesprzyjających okolicznościach krajowych i międzynarodowych – należy podkreślić, że ówczesna hiperinflacja osiągnęła największe w historii polskiej rozmiary. Co więcej, reforma została przeprowadzona zaledwie w pięć lat po odzyskaniu niepodległości, co oznacza,  że brakowało silnych instytucji państwowych, sytuacja polityczna była niestabilna, a państwo polskie było traktowane jako sezonowe przez inne kraje. Reforma została przeprowadzona o własnych siłach, bez żadnej pomocy zewnątrz, unikając uzależnienia od mocarstw ościennych. Tym bardziej zaskakuje zakres reformy i jego finalna skuteczność. Myślę, że najlepszym podsumowaniem będzie cytat słynnego polskiego ekonomisty profesora Edwarda Taylora – „Reforma walutowa w 1924 roku była wielkim dziełem, które uratowało Polskę od nieuniknionej katastrofy nie tylko gospodarczej, lecz i politycznej i pozostawiło niewzruszone, zdrowe podstawy pod rozwój życia państwowego i ekonomicznego Polski”.

wtorek, 1 kwietnia 2014

Unia Europejska – sankcje a żegluga handlowa

Autor: Marcin Borowski

Ostatni kryzys geopolityczny na linii Ukraina – Rosja, w efekcie którego ponad  27 000 km² półwyspu Krymskiego stało się przedmiotem aneksji do terytorium największego państwa świata, odbił się szerokim echem w świadomości społeczności międzynarodowej. Zewsząd dało się słyszeć głosy oburzenia, wyrazy współczucia i solidarności z narodem Ukraińskim. Politycy z różnych zakątków świata w ferworze emocji prześcigali się w artykułowaniu coraz to skuteczniejszych i dotkliwszych, ich zdaniem, pomysłów jakie środki przymusu wobec Rosji zastosować. W efekcie powyższego, szczególnie Stany Zjednoczone Ameryki oraz kraje Unii Europejskiej zastosowały szereg sankcji, ekonomiczno-gospodarczych, również wobec najbliższych współpracowników Władimira Putina. Na nowo rozgorzała dyskusja o zasadności, skuteczności i dolegliwości sankcji międzynarodowych. W różnej skali były one stosowane wobec reżimów autorytarnych czy totalitarnych od Korei Północnej począwszy, na Syrii skończywszy.

W niniejszym artykule zastanowimy się, jakie konsekwencje mają sankcje międzynarodowe, nałożone przez organy Unii Europejskiej, dla szeroko rozumianego handlu morskiego.

Sankcje w prawie międzynarodowym stanowią negatywną reakcję społeczności międzynarodowej, z którą spotyka się państwo lub podmiot naruszające normy prawa międzynarodowego. Sankcja ma przede wszystkim na celu zmuszenie państwa lub podmiotu do zaprzestania działań sprzecznych z prawem międzynarodowym. Nierzadko brak jakiejkolwiek reakcji mógłby zostać potraktowany jako przejaw bezsilności bądź nawet przyzwolenie na naruszenie ustalonego porządku.

Sankcje międzynarodowe przyjmują różnorodną formę. Wskazać można m. in. na zakaz związany z eksportem lub importem (np. na poszczególne produkty takie jak ropa naftowa, drewno, diamenty), zakaz świadczenia określonych usług, zakaz inwestowania, zakaz uiszczania płatności i przepływu kapitału, wycofanie preferencji taryfowych czy zamrażanie środków finansowych. Ponadto stosowane są sankcje dyplomatyczne w postaci usunięcia przedstawicieli służb dyplomatycznych, zerwania stosunków dyplomatycznych bądź ograniczania możliwości wjazdu określonych osób.

Podstawą prawną dla sankcji ekonomicznych Unii Europejskiej jest artykuł 215 Traktatu o Funkcjonowaniu Unii Europejskiej. Ideą leżącą u podstaw stworzenia tej regulacji jest ochrona wartości, podstawowych interesów, bezpieczeństwa, niezależności i integralności Unii Europejskiej, a także umacnianie i wspieranie demokracji, państwa prawnego, praw człowieka i zasad prawa międzynarodowego, utrzymanie pokoju, zapobieganie konfliktom i umacnianie bezpieczeństwa międzynarodowego.

Rodzaje sankcji ekonomicznych, stosowanych przez Unię Europejską, jak wskazano powyżej, są bardzo różne. Różny jest także ich wpływ na branżę morską.

Na podstawie sankcji w stosunku do osób fizycznych odpowiedzialnych za politykę danego państwa sprzeczną z prawem międzynarodowym zazwyczaj zamraża się środki finansowe tych osób oraz wprowadza ograniczenia w podróżowaniu. Tego rodzaju sankcje są, można powiedzieć, podstawowymi, nakładanymi na większość państw np. Afganistan, Białoruś, Gwinea - Bissau, Erytrea, czy ostatnio Rosja. Ich uciążliwość odnosi się przede wszystkim do jednostki, nie mając globalnego wpływu na jakąkolwiek gałąź gospodarki. Należy jednak mieć na uwadze, że nałożone ograniczenia w podróżowaniu, w tym zakazy wstępu na terytorium państw Unii Europejskiej, oznacza również bezwzględny zakaz wyjścia z pokładu statku na ląd któregokolwiek państwa Unii. Sankcja wizowa dotyczy bowiem „terytorium danego państwa”. Statek morski nie jest przedłużeniem terytorium Państwa, a zatem osoba objęta sankcją może wejść na pokład, lecz nie może wyjść na terytorium państwa Unii.

Kolejnym rodzajem sankcji jest obowiązek wcześniejszego informowania odpowiednich organów o towarach eksportowanych do państwa objętego sankcją i importowanych z tego państwa. Przykładami są Korea Północna, Libia, Somalia, Syria czy Erytrea. Organy mają także dodatkowe instrumenty kontrolne w stosunku do tych towarów. W przypadku handlu morskiego i transportu drogą morską towarów o znacznej wielkości i ilości cała procedura nie pozostaje bez znaczenia dla czasochłonności całej procedury i de facto czasochłonności transportu.

Niezwykle dotkliwą sankcją, szczególnie dla dużych podmiotów trudniących się transportem gazu i ropy naftowej, jest zakaz importu tychże paliw. Transport powyższych, jak wiadomo, odbywa się wyłącznie drogą morską. Bezwzględny zakaz obejmujący takie kraje jak Iran oraz Syrię powoduje znaczne zmniejszenie popytu na usługi transportowe, a co za tym idzie znaczne straty finansowe. Bardzo podobna sytuacja ma miejsce w przypadku wszelkich zakazów importowych czy embarg na wszelkie produkty masowe, drobnicowe, płynne, ciekłe, transportowane wyłącznie drogą morską. Szczególnie dotkliwe embarga i zakazy importowe wprowadzone zostały w stosunku do Iranu, Syrii, Wybrzeża Kości Słoniowej i Korei Północnej. Oczywistym jest, że embargiem o najszerszym zastosowaniu, nałożonym niemalże na każde ukarane państwo (Afganistan, Białoruś, Republika Środkowo-Afrykańska, Chiny, Demokratyczna Republika Konga, Wybrzeże Kości Słoniowej, Erytrea, Republika Gwinei, Irak, Iran, Liban, Liberia, Libia, Birma, Somalia, Południowy Sudan, Sudan, Syria) jest embargo na broń i produkty z bronią związane. W skali globalnej, bez wątpienia ma to skutek w postaci zmniejszenia popytu na usługi transportowe.    

Sankcje Unii Europejskiej pojawiają się również w sferze ubezpieczeniowej. Oprócz zakazów związanych z nabywaniem i transportem niektórych produktów, Unia Europejska wprowadza dodatkowo zakazy ich ubezpieczania. Ponadto nierzadko zakazuje się także ubezpieczania samych statków transportujących takie produkty. Ubezpieczyciele europejscy dominują w sektorze ubezpieczeń morskich wobec czego sankcje stosowane w sferze ubezpieczeń stanowią wymierny cios dla gospodarki państw nim objętych. W tym kontekście warto jednak zwrócić uwagę, iż w ostatnim czasie zawieszono zakaz transportu oraz ubezpieczania dostaw irańskiej ropy, a także zawieszono zakaz importu, nabywania i transportu irańskich produktów petrochemicznych. Jednocześnie zawieszono również zakaz udostępniania statków celem umożliwienia dokonania transportu.

Ponadto, Unia Europejska wprowadza także sankcje związane z zakazem budowy statków dla określonych państw. Poza tym, aby dodatkowo zapewnić skuteczność sankcji nakłada się ograniczenia w zakresie kluczowego sprzętu i technologii, które mogłyby zostać wykorzystane w przemyśle, jak również zakaz sprzedaży, dostarczania, przekazywania lub wywozu kluczowego sprzętu morskiego i technologii wykorzystywanych w budownictwie okrętowym, konserwacji lub naprawie statków (np. Iran). Dodatkowo, ograniczenia mogą również dotyczyć usług pomocniczych dla żeglugi (np. Korea Północna).

Tytułem podsumowania, jak wykazano na podstawie powyższych przykładów, szerokie spectrum sankcji nakładanych na poszczególne państwa, szczególnie tych ekonomicznych ma niebagatelny wpływ na funkcjonowanie szeroko rozumianej branży morskiej. Sankcje mogą być skutecznym instrumentem nacisku nie tylko bezpośrednio na aparat władzy danego państwa ukaranego sankcjami, ale także pośrednio poprzez naciski jego obywateli, których sankcje dotykają w największym stopniu. W erze globalizacji, wzajemnych zobowiązań tak tych na mocy prawa międzynarodowego publicznego pomiędzy państwami czy organizacjami międzynarodowymi, jak i tych na mocy prawa międzynarodowego prywatnego pomiędzy przedsiębiorcami, sankcje stanowią często nieodwracalny, negatywny skutek ekonomiczny zarówno w stosunku do państwa karanego sankcją (w większym stopniu) jak i państwa połączonego z państwem ukaranym wzajemnymi więzami handlowymi (w stopniu uzależnionym od stopnia koneksji). Jak wynika z powyższego żadna ze stron konfliktu nie jest wyłącznie wygraną czy wyłączenie przegraną. Wydaje się jednak, że w świecie wzajemnych powiązań gospodarczych są alternatywą dla konfliktu zbrojnego. Jak powiedział Barack Obama podczas niedawnego wystąpienia w Parlamencie Europejskim – „Freedom is not free”.

piątek, 28 marca 2014

Moment początkowy ochrony życia człowieka na podstawie przepisów o zabójstwie

Autor: Beata Małyszko

Tematem niniejszego opracowania jest problem, którego jednoznaczne rozwiązanie jest bardzo trudne, o ile na podstawie aktualnej wiedzy człowieka w ogóle możliwe.  Spór o moment początkowy, od którego życie ludzkie podlega ochronie przed zabójstwem pod groźbą kary z art. 148 Kodeksu Karnego jest do dziś nierozstrzygnięty. 

Zabójstwo jest przestępstwem materialnym, którego dokonanie następuje z momentem zaistnienia skutku w postaci śmierci człowieka. Jest obecnie niesporne, że kryterium śmierci spełnia śmierć biologiczna, polegająca na nieodwracalnym ustaniu funkcji pnia mózgu (od tego momentu dopuszczalne jest pobieranie organów). Zarówno w Polsce jak i wielu innych krajach pogląd ten uważany jest za trafny. 

Znamieniem czasownikowym przestępstwa zabójstwa jest „zabijanie”. Opierając się na jednoznacznych w tym aspekcie poglądach stwierdzić należy, że za zabijanie uważa się takie zachowanie człowieka względem drugiego, które doprowadza do pogorszenia jego stanu zdrowia. Zabójstwo popełnione będzie wtedy, gdy spełniona zostanie przesłanka skutkowa, w postaci śmierci człowieka, jednak gdy skutek nie nastąpi, możemy mieć do czynienia z usiłowaniem zabójstwa. 

Bezspornym jest, że człowiekiem można nazwać jedynie istotę żywą urodzoną przez kobietę, jednak taka definicja nie daje klarownej podstawy do określenia początku istnienia bytu, jakim jest człowiek. W doktrynie wykształciło się kilka poglądów związanych z momentem początkowym ochrony życia człowieka w związku z art. 148 K.K. Pozwolę sobie przybliżyć charakterystykę czterech z nich, uważanych za główne:
  1. według pierwszego z nich momentem początkowym ochrony życia człowieka jest oddzielenie noworodka od ciała matki – przyjęto tutaj kryterium przestrzenne;
  2. według drugiego, momentem takim jest chwila rozpoczęcia samodzielnego oddychania za pomocą płuc – kryterium fizjologiczne;
  3. trzecia koncepcja wysuwa twierdzenie, że do czynienia mamy z noworodkiem od chwili rozpoczęcia porodu matki (to jest od  początku bólów porodowych, a w przypadku cesarskiego cięcia – od otwarcia pęcherza płodowego) –  kryterium położnicze;
  4. czwarta koncepcja opiera się na rozwoju człowieka i przyznaje miano noworodka istocie, która samodzielnie jest w stanie funkcjonować poza organizmem matki.
Powyższe wyliczenie nie zawiera dość istotnego poglądu, który wprawdzie nie jest podnoszony przez doktrynę, jednak znajduje istotne odbicie w społeczeństwie. Istnieją wszakże liczne głosy uznające za moment początkowy ochrony przed zabójstwem chwilę poczęcia człowieka. Uznanie chwili poczęcia jako momentu, od którego człowiek chroniony byłby przed zabójstwem uznawane jest za zdecydowanie nieznajdujące podstawy, gdyż ustawodawca w polskim kodeksie karnym ustanowił przestępstwo aborcji za zgodą kobiety (art. 152) oraz przestępstwo wymuszonej aborcji (art. 153).

Sąd Najwyższy w uchwale z dnia 26.10.2006 r. (Sygn. akt I KZP 18/06) orzekł, iż przedmiotem ochrony przewidzianej w art. 160 k.k. jest życie i  zdrowie  człowieka od rozpoczęcia porodu  (wystąpienia skurczów macicy, dających postęp porodu), a w wypadku operacyjnego zabiegu cesarskiego cięcia kończącego ciążę  − od podjęcia czynności zmierzających do przeprowadzenia tego zabiegu.

Należy jednak zauważyć, że określenie tego momentu będzie bardzo trudne dowodowo, jako że w trakcie trwania porodu nie można oczekiwać od lekarza czy pielęgniarki aby skupiali swoją uwagę na przykład na zegarku, zamiast dokonywać czynności do których są rzeczywiście zobowiązani. Oznaczałoby to zatem istotną rozbieżność pomiędzy faktycznym rozpoczęciem porodu a godziną zanotowaną przez lekarza, bądź pielęgniarkę – a w prawie karnym tego typu rozbieżność jest niedopuszczalna. 

Inną teorią znajdującą aprobatę w doktrynie jest ta oparta na kryterium fizjologicznym, znajdującym odzwierciedlenie jeszcze w prawie justyniańskim, które określiło jako symptom żywotności niemowlęcia jakikolwiek jego ruch, zwłaszcza podjęcie funkcji oddychania . 

Jest to pogląd, na podstawie którego określenie, że dziecko żyje (co jak wiemy jest warunkiem podstawowym i bezspornym) nie budzi żadnych wątpliwości. Ochronie przed zabójstwem, co oczywiste, nie podlega człowiek, który nie żyje, a od pierwszych skurczów świadczących o rozpoczęciu się porodu do upewnienia się, że dziecko urodziło się żywe powstaje istotna luka czasowa, co do której Sąd Najwyższy się nie odniósł, a w trakcie której może dojść do takiej sytuacji, która spełniałaby przesłanki zabójstwa. 

Podsumowując należy uznać, że nie istnieje jednoznaczna odpowiedź na tytułowy problem.
Być może rozwój nauki pozwoli w pewnym momencie na rozstrzygnięcie tego sporu w taki sposób, który nie będzie budził żadnych wątpliwości. Na tę chwilę jednak problem istnieje i jego związek z prawym karnym, rządzącym się specyficznymi zasadami stanowi istotne zagrożenie dla poprawności  wykładni i stosowania prawa.

czwartek, 27 marca 2014

Podatek od nieruchomości a porty morskie

Autor: Marcin Borowski

Kwestia podatku od nieruchomości w kontekście portów morskich od kilku lat budzi liczne kontrowersje tak w środowisku przedstawicieli doktryny finansowo – podatkowej, jak i podmiotów bezpośrednio zainteresowanych niniejszym zagadnieniem a mianowicie przedstawicieli jednostek samorządów terytorialnych i portów morskich, a także spółek prywatnych korzystających z infrastruktury portowej na podstawie umów cywilnoprawnych.
Niedostatecznie precyzyjne przepisy podatkowe dotyczące niniejszej materii potwierdzają już dość powszechną tezę o znacznym skomplikowaniu polskiego prawodawstwa podatkowego i od 2007 roku organy podatkowe, Samorządowe Kolegia Odwoławcze, Wojewódzkie Sądy Administracyjne i Naczelny Sąd Administracyjny z różnym skutkiem poddają interpretacji zagadnienie zwolnienia od podatku od nieruchomości portów morskich.
Dotychczasowa linia orzecznicza była skrajnie niekorzystna dla portów i powodowała niebagatelne obciążenia finansowe po stronie portów, w szczególności tych o podstawowym znaczeniu dla gospodarki narodowej, a więc portów morskich w Gdańsku, Gdyni, Szczecinie i Świnoujściu.

Zdaje się, że sprawa dwutorowo zbliża się do szczęśliwego finału dla portów, które bez wątpienia dzięki większym nakładom modernizacyjnym i infrastrukturalnym (co byłoby niemożliwe ze względu na wielomilionowe daniny publiczne) zwiększą konkurencyjność w stosunku do portów zachodnich. Z jednej strony Naczelny Sąd Administracyjny w dwóch ostatnich wyrokach z 2013 roku będących wyrazem głębokiego przemyślenia sprawy wcale kompleksowo dokonał analizy problemu, biorąc pod rozwagę także wcześniejsze orzecznictwo. Z drugiej strony toczy się debata w Komisji Skarbu Państwa obejmująca szerokie spektrum zainteresowanych stron. Zdaje się, że jej wynikiem będą, niezależnie od nowego orzecznictwa, zmiany legislacyjne dokumentnie rozwiązujące spór, stanowiące wyraz osiągniętego konsensusu portów i samorządów.

Spór trwa od 2010 roku. Zgodnie z ówczesną interpretacją przepisów, spółki portowe były zwolnione z podatku od nieruchomości. Wtedy to władze Gdańska wystąpiły jednak wtedy o interpretację przepisów do katedry prawa podatkowego Uniwersytetu w Białymstoku. Ta przysłała odpowiedź, z której wynikało, że na podstawie ustawy o podatkach i opłatach lokalnych oraz o portach i przystaniach morskich uznano, że zwolnienie z podatku od nieruchomości przysługuje zarządom portów tylko wtedy, gdy same bezpośrednio zarządzają infrastrukturą portową i terenami, na których się ona znajduje. Natomiast gdy budowle, urządzenia, instalacje czy tereny nie są używane przez zarządzającego do bezpośredniego świadczenia usług, zwolnienie się nie należy.

Zagadnienie zwolnienia portów z obowiązku płacenia podatku od nieruchomości regulują dwie ustawy – ustawa z dnia 12 stycznia 1991 roku o podatkach i opłatach lokalnych oraz ustawa z dnia 20 grudnia 1996 roku o portach i przystaniach morskich.

Ustawa o podatkach i opłatach lokalnych w art. 7 wskazuje zamknięty katalog zwolnień od podatku od nieruchomości. Art. 7 ust. 1 pkt 2 i 2a stanowi: „Zwalnia się od podatku od nieruchomości: budowle infrastruktury portowej, budowle infrastruktury zapewniającej dostęp do portów i przystani morskich oraz zajęte pod nie grunty; grunty, które znajdują się w posiadaniu podmiotu zarządzającego portem lub przystanią morską, pozyskane na potrzeby rozwoju portu lub przystani morskiej, zajęte na działalność określoną w statucie tego podmiotu, położone w granicach portów i przystani morskich – od pierwszego dnia miesiąca następującego po miesiącu, w którym podmiot ten wszedł w ich posiadanie – nie dłużej niż przez okres 5 lat, z wyjątkiem gruntów zajętych przez podmiot inny niż podmiot zarządzający portem lub przystanią morską.”

Pojęcie „budowla infrastruktury portowej”  nie zostało w ww. ustawie zdefiniowane. O ile „budowla” na gruncie ustawy z dnia 7 lipca 1994 roku prawo budowlane nie przysparza trudności interpretacyjnych, o tyle „infrastruktura portowa” już tak. Uprawnionym jest bez wątpienia posłużenie się słownikiem definicji legalnych z ustawy o portach i przystaniach morskich. Art. 2 pkt 4 stanowi: „Ilekroć w umowie jest mowa o: infrastrukturze portowej – rozumie się przez to znajdujące się w granicach portu lub przystani morskiej akweny portowe oraz ogólnodostępne obiekty, urządzenia i instalacje, związane z funkcjonowaniem portu, przeznaczone do wykonywania przez podmiot zarządzający portem zadań, o których mowa w art. 7 ust. 1 pkt 5.” Art. 2 pkt 4 bezpośrednio odsyła do art. 7 ust. 1 pkt 5: „Przedmiot działalności przedsiębiorstwa podmiotu zarządzającego obejmuje, w szczególności: świadczenie usług związanych z korzystaniem z infrastruktury portowej.”

Pojawia się tutaj problem używania budowli, instalacji czy urządzeń nie przez zarządzającego portem bezpośrednio, a przez podmiot, któremu wyżej wymienione zostały udostępnione np. na postawie umowy najmu czy dzierżawy.

Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z dnia 12 lipca 2013 roku, sygn. II FSK 678/13, a także w wyroku z dnia 18 października 2013 roku, sygn. II FSK 1830/12 słusznie zauważa, że mimo oddania budowli infrastruktury portowej przez podmiot zarządzający w posiadanie zależne - doszło do spełnienia wszystkich warunków, pozwalających na skorzystanie ze zwolnienia podatkowego. Intencją ustawodawcy było rozdzielenie zarządzania portami od działalności eksploatacyjnej. Funkcja polegająca na świadczeniu usług związanych z korzystaniem z infrastruktury portowej była spełniona poprzez wykonywanie przez nią funkcji administrującej i koordynującej, zapewnienie użytkownikom portów dostępu do infrastruktury portowej poprzez właśnie wydzierżawienie i wynajmowanie tej infrastruktury. Dzięki wydzierżawianiu i wynajmowaniu budowli infrastruktury spełniona jest ogólnodostępność budowli i możliwość jej wykorzystania zgodnie z przeznaczeniem. Mimo oddania budowli w dzierżawę lub najem – rola, zadania i funkcja podmiotu zarządzającego portem nie ulega zmianie. Nie ma żadnej różnicy w sprawie korzystania z obiektu infrastruktury przez podmiot, z którym port zawarł umowę niezależnie od tego, czy umowa ta ma charakter umowy najmu, dzierżawy, czy umowy oddania do korzystania, aby infrastruktura portowa była dostępna dla wszystkich armatorów, których statki zawijają do portu.

Rolą najemcy, dzierżawcy, czy korzystającego, który jest operatorem usług portowych jest wykonywanie operacji portowych na rzecz armatorów. Port pobiera od armatorów (nie od najemców, dzierżawców) opłaty za taką usługę w postaci opłat portowych. Najemcy czy dzierżawcy pobierają od armatorów opłaty za wykonywane operacje ładunkowe. Niezależnie od tego, czy pomiędzy stroną, a operatorem usług portowych zawarta jest umowa najmu, dzierżawy, czy umowa o korzystanie – przy pomocy danego obiektu infrastruktury portowej – usługi operatorskie wykonuje tylko ten jeden operator. W sytuacji gdyby ze zwolnienia podatkowego miały korzystać budowle infrastruktury i zajęte pod nie grunty nieoddane w najem czy dzierżawę (czyli nieużywane), to wówczas organ mógłby twierdzić, że nieczynna gospodarczo infrastruktura nie służy do wykonywania żadnych usług związanych z korzystaniem z niej (bo jest nieczynna) i nie ma podstaw do korzystania ze zwolnienia. Ze zwolnienia nie mogą też korzystać operatorzy, jako że nie są podmiotem, zarządzającym portem. W takiej sytuacji zwolnienie nie przysługiwałoby nikomu. Tym samym taka wykładnia art. 7 ust. 1 pkt 2 ustawy o podatkach i opłatach lokalnych wedle której zarówno wydzierżawienie czy najem, jak i niewykorzystanie infrastruktury prowadziłoby do utraty zwolnienia jest wykładnią absurdalną. Jak słusznie podniósł Naczelny Sąd Administracyjny, zarządzanie to wydawanie poleceń, kazanie coś wykonać, z punktu ekonomicznego – sprawowanie nad czymś zarządu, kierowanie czymś. Działanie polegające na wynajmowaniu, wydzierżawianiu, czy też zawieraniu innych umów o odpłatne korzystanie z infrastruktury portowej stanowi czystą postać zarządzania.

Podsumowując, należy wyraźnie podkreślić, że zmiana linii orzeczniczej ma kolosalne znaczenie w kontekście rozwoju usług portowych w Polsce. Z drugiej jednak strony należy mieć także na uwadze problem redystrybucji środków dla samorządów. Wydaje się, że wraz z nakładaniem na samorządy nowych zadań w sferze publicznej nie idą za tym adekwatnie środki finansowe stąd dość restrykcyjne, nieuwzględniające wykładni celowościowej, podejście organów podatkowych do przepisów podatkowych. Z uwagi na powyższe, nie ulega wątpliwości, że dialog na szczeblu rządowym i odpowiednie zmiany legislacyjne są niezbędnym instrumentem nakreślania ram współdziałania samorządów lokalnych i portów morskich, tak istotnych dla gospodarki Polski.

poniedziałek, 10 marca 2014

Przestęsptwo kredytowe - analiza art. 297 § 1 oraz art. 286 § 1 Kodeksu karnego

Na wstępie swojego opracowania chciałabym przedstawić znamiona typu czynu zabronionego z art. 297 §1 k. k. Określone w nim przestępstwo nazywa się przestępstwem kapitałowym lub przestępstwem kredytowym, a także przestępstwem karalnej dezinformacji instytucji finansowej w celu uzyskania od niej środków finansowych. Ma ono charakter powszechny i można je popełnić jedynie w zamiarze bezpośrednim kierunkowym. Przedmiotem ochrony jest w tym przypadku prawidłowość funkcjonowania obrotu gospodarczego. 

Powyżej wskazany przepis można naruszyć jedynie przez działanie. Czynności sprawcze są w tym przypadku wskazane wprost w przepisie i mogą polegać na: przedkładaniu podrobionych dokumentów, przedkładaniu dokumentów przerobionych, przedkładaniu dokumentów poświadczających nieprawdę, przedkładaniu dokumentów nierzetelnych, przedkładaniu nierzetelnych pisemnych oświadczeń dotyczących okoliczności o istotnym znaczeniu dla uzyskania wymienionych w art. 297 §1 k. k. form wsparcia finansowego, elektronicznego instrumentu płatniczego lub zamówienia publicznego. Jest to katalog wyczerpujący, a inne działania nie mogą wypełniać znamion tego przestępstwa. 

Przestępstwo kapitałowe ma charakter formalny, co znaczy, że do jego popełnienia nie jest potrzebne wystąpienie skutku, np. w postaci wyrządzenia szkody majątkowej lub uzyskania kredytu. 

Konstrukcja typu czynu zabronionego przewidzianego w art. 297 §1 k. k. stanowi podstawę do kryminalizacji zachowań odpowiadających przygotowaniu lub w pewnych wypadkach usiłowaniu klasycznego oszustwa z art. 286 §1 k. k., które jest przestępstwem skutkowym. Jego popełnienie polega na  doprowadzeniu innej osoby do niekorzystnego rozporządzenia mieniem przez wprowadzenie jej w błąd (sprawca własnymi podstępnymi zabiegami doprowadza pokrzywdzonego do mylnego wyobrażenia o określonym stanie rzeczy) albo wyzyskanie błędu lub niezdolności do należytego pojmowania przedsiębranej czynności (celowe skorzystanie z mylnego wyobrażenia w jakim znajduje się pokrzywdzony) w celu uzyskania korzyści majątkowej.

Kolejno należy rozważyć możliwość wystąpienia kumulatywnego zbiegu przestępstw z art. 286 § 1, a art. 297 § 1.  Jeżeli sprawca działając w celu uzyskania dla siebie lub innej osoby kredytu, pożyczki bankowej, gwarancji kredytowej, dotacji, subwencji lub zamówienia publicznego przedkłada fałszywe lub stwierdzające nieprawdę dokumenty itp. już w momencie złożenia wniosku o uzyskanie np. kredytu nie ma zamiaru go spłacać ma wtedy miejsce zbieg kumulatywny art. 297 § 1 k. k. w stadium czynu dokonanego i art. 286 § 1 k. k. w stadium czynu usiłowanego (jeżeli w ostateczności nie doszło do niekorzystnego rozporządzenia mieniem) lub art. 286 § 1 k. k. w stadium czynu dokonanego (jeżeli wypłata np. kredytu miała miejsce).

W zrozumieniu powyższych rozważań teoretycznych przydatny może okazać się kazus. Pan X jest bezrobotny. Stara się o kredyt w banku w wysokości 10 tys. złotych. Na pytanie pracownika banku jakie osiąga dochody oznajmia, że jest to 2 tys. złotych netto miesięcznie z tytułu umowy zlecenie. Pracownik banku wpisuje tę informację do umowy o kredyt gotówkowy jako oświadczenie kredytobiorcy. Pan X podpisuje taką umowę wraz z poświadczeniem o wysokości dochodów. 

Nie ma wątpliwości, że oświadczenie Pana X jest niezgodnie z rzeczywistością. Samo to nie wypełnia jeszcze znamion z art. 297 § 1 k. k., jednakże późniejsze podpisanie dokumentu już tak. Zachowanie to wypełnia znamiona przedłożenia nierzetelnego pisemnego oświadczenia. Tym samym Pan X naruszył normę z art. 297 § 1 k. k. Jednocześnie, będąc bezrobotnym zdawał sobie z pewnością sprawę, że nie będzie w stanie spłacić uzyskanego kredytu czym doprowadzi do niekorzystnego rozporządzenia mieniem z art. 286 § 1 k. k. przez bank. W związku z tym trzeba przyjąć, że Pan X dopuścił się przestępstwa z art. 286 §1 k. k. w zbiegu z 297§1 k. k. W zależności od tego czy udzielenie kredytu przez bank miało miejsce czy nie, Pana X  dopuścił się przestępstwa z art. 286 §1 k. k.  w stadium czynu dokonanego lub w stadium czynu usiłowanego.

środa, 26 lutego 2014

Glosa do wyroku Trybunału Sprawiedliwości w sprawie Peter Pinckney przeciwko KDG Mediatech AG

Autor: Beata Małyszko

Link do tekstu wyroku - http://curia.europa.eu/juris/document/document_print.jsf?doclang=PL&text=&pageIndex=0&part=1&mode=req&docid=142613&occ=first&dir=&cid=203841

W przedmiocie dopuszczalności pytań prejudycjalnych

W uwagach złożonych na piśmie rząd austriacki podniósł zarzut niedopuszczalności pytań prejudycjalnych. Argumentował, że zadane pytania mają charakter hipotetyczny w stosunku do okoliczności sporu głównego. Pytania odnoszą się, bowiem do działań polegających na rozpowszechnianiu zdematerializowanej treści w Internecie oraz sprzedaży w sieci materialnego nośnika zawierającego taką treść. Spór dotyczy natomiast działań pozwanej spółki, która zajmowała się jedynie zwielokrotnianiem utworów. 

Trybunał uznał, że kwestia właściwości sądów francuskich do rozpatrzenia tego zarzutu jest przedmiotem sporu w postępowaniu głównym i jego rozstrzygnięcie jest uzależnione od odpowiedzi na pytania prejudycjalne. Trybunał postanowił jednak przeredagować zadane przez sąd odsyłający pytania – stąd też orzeczenie Trybunału nie jest dokładną odpowiedzią na pytania prejudycjalne sformułowane przez sąd kasacyjny.

Zdaniem glosującego takie stanowisko Trybunału nie zasługuje na aprobatę. Trybunał wielokrotnie orzekał, że nie powinien odpowiadać na pytania jeżeli okaże się, że wykładnia prawa Unii jest bez związku ze stanem faktycznym, przedmiotem sporu w postępowaniu przed sądem krajowym, gdy problem ma charakter hipotetyczny albo gdy przedmiot sporu różni się od przedmiotu postawionych pytań. Ta przesłanka wydaje się być spełniona w niniejszym przypadku. 

W sprawie z powództwa P. Pinckney’a mamy do czynienia z trzema różnymi naruszeniami autorskiego prawa majątkowego. Po pierwsze, wykonywanie kopii utworów przez Mediatech narusza wyłączne prawo autora do zwielokrotniania utworu. Po drugie, oferowanie sprzedaży w sieci płyt CD przez spółki brytyjskie, które narusza wyłączne prawo autora do rozpowszechniania utworu. Po trzecie, umieszczenie w sieci utworu w formie zdematerializowanej, narusza wyłączne prawo do jego publicznego udostępniania.

Pytania prejudycjalne sformułowane przez sąd kasacyjny dotyczą drugiej i trzeciej sytuacji – czyli właściwości sądu w przypadku naruszenia wyłącznego prawa do rozpowszechniania i publicznego udostępniania utworu. Natomiast spór główny w przedmiotowej sprawie dotyczy działań spółki Mediatech polegających na bezprawnym zwielokrotnianiu utworu. W związku z powyższym należy zauważyć, że zakres pytań prejudycjalnych nie obejmuje swoim zasięgiem przedmiotu sporu głównego. Pierwsze pytanie obejmuje, bowiem sytuację, która w przedmiotowej sprawie w ogóle nie zachodzi, gdyż sporne utwory nie były udostępniane w sieci w postaci zdematerializowanej. Natomiast drugie pytanie byłoby właściwe, gdyby pozwanym były brytyjskie spółki zajmujące się rozpowszechnianiem utworu poprzez sprzedaż płyt CD w Internecie. 

Powyższa argumentacja jednoznacznie wskazuje, że żadne z pytań sformułowanych przez sąd odsyłający nie służą obiektywnej potrzebie rozwiązania przedmiotowego sporu.
W opinii glosującego sąd kasacyjny powinien dokładnie formułować pytania, tak aby faktycznie miały on związek ze sprawą. Bezsporne jest, że do rozstrzygnięcia sporu na szczeblu krajowym niezbędne jest ustalenie zasad określania właściwości sądu w przypadku naruszenia wyłącznego prawa autora do zwielokrotniania utworu. Jednakże nie tego dotyczą zredagowane przez sąd odsyłający pytania. W sądzie, szczególnie na tak wysokim szczeblu, orzekają prawnicy z wieloletnim doświadczeniem, od których wymaga się precyzyjnego formułowania myśli. Wszakże zadaniem Trybunału nie jest interpretowanie pytań zadawanych przez sądy krajowe, ale dokonywanie wykładni prawa unijnego.

Co do istoty sprawy

Stwierdzenie o właściwości lub niewłaściwości danego sądu na podstawie art. 5 pkt. 3 rozporządzenia wymaga przede wszystkim rozważenie kwestii łącznika wynikającego ze ścisłego związku między roszczeniem a sądem miejsca, gdzie nastąpiło lub może nastąpić zdarzenie wywołujące szkodę. Powództwo może być złożone jedynie przed sąd, w którego obszarze właściwości mieści się ten łącznik. W sprawie z powództwa P. Pinckney’a bezsporne jest, iż Francja nie jest miejscem, gdzie nastąpiło miejsce wywołujące szkodę – jest to Austria, gdyż właśnie tam były produkowane płyty CD z utworami powoda. 
Problematyczne jest natomiast określenie czy sądy francuskie są właściwe ze względu na miejsce urzeczywistnienia się zarzucanej szkody. Wyżej przedstawiony problem wynika z faktu, że naruszenia popełniane w sieci urzeczywistniają się w więcej niż jednym miejscu, ze względu na globalną dostępność treści zamieszczonych w Internecie. Trybunał zajmując się wcześniej tą kwestią stwierdził, iż każdorazowo należy sprawdzić charakter naruszonego prawa, to czy naruszenie takiego prawa podlega ochronie w danym państwie, a także uwzględnić, który sąd jest w stanie najlepiej ocenić zasadność zarzutów.

Należy zauważyć, że w przedmiotowej sprawie mamy do czynienia z naruszeniem majątkowych praw autorskich, które podlegają zasadzie terytorialności. Oznacza to, że w przypadku zarzutu naruszenia autorskich praw majątkowych sąd może uznać się za właściwy tylko wtedy, kiedy państwo członkowskie na terenie, którego działa sąd, chroni tych naruszonych praw majątkowych, a zarzucana szkoda może urzeczywistnić się na obszarze właściwości tego sądu. W przedmiotowej sprawie takiego urzeczywistnienia szkody Trybunał dopatruje się w możliwości dokonania zakupu spornych płyt CD na obszarze właściwości miejscowej sądu.

Trybunał wskazuje ponadto, że zgodnie z zasadą terytorialności sąd jest właściwy do orzekania tylko w zakresie szkody wyrządzonej na terenie państwa członkowskiego, któremu podlega. Wynika to z faktu, iż zakres ochrony oraz jej przesłanki mogą się różnić od siebie w poszczególnych państwach członkowskich. W związku z tym, istnieje zagrożenie, że gdyby jeden sąd mógłby orzekać w zakresie szkody wyrządzonej na terenie innych państw nie byłby w stanie odpowiednio określić czy wystąpiło naruszenie majątkowych praw autorskich chronionych w poszczególnych państwach oraz w jakim zakresie.

Takie stanowisko Trybunału, zdaniem glosującego, nie zasługuje na aprobatę. Naruszenie prawa do zwielokrotniania utworów autorstwa P. Pinckey’a nastąpiło w Austrii. Pozwana spółka nie naruszyła innych autorskich praw majątkowych powoda w postaci rozpowszechniania lub publicznego udostępniania utworów, w związku z czym ich działanie nie ma charakteru transgranicznego. W tym przypadku miejsce powstania szkody i jej zmaterializowania są równoznaczne i mieszczą się w Austrii. Wobec tego sądem właściwym do rozpoznania roszczenia odszkodowawczego związanego z naruszeniem autorskiego prawa majątkowego w postaci zwielokrotnienia utworów jest sąd właściwy dla miejsca tego zwielokrotnienia, czyli w tym wypadku sąd austriacki. W tej konkretnej sprawie, sądy francuskie mogłyby być właściwe, gdyby pozwanym były spółki brytyjskie, które naruszały wyłączne prawo do rozpowszechniania utworu, oferując w sieci sprzedaż materialnych nośników zawierających te utwory. W tym przypadku istotnie miejsce powstania szkody i miejsce jej zmaterializowania są różne. Pierwsze z nich znajduje się w Anglii, natomiast drugie z nich może znajdować się w innym miejscu, gdyż szkoda wynikająca z naruszenia prawa do rozpowszechniania wymaga istnienia potencjalnego odbiorcy, którzy w przypadku sprzedaży przez Internet mogą znajdować się w innym miejscu niż miejsce dokonania czynności rozpowszechnienia.

Podsumowanie

Glosowany wyrok porusza kwestię ustalenia sądu właściwego w sprawach o naruszenie autorskich praw majątkowych w Internecie oraz ustalenia wykładni art. 5 pkt 3 rozporządzenia, w szczególności przez interpretację łącznika „miejsca gdzie może nastąpić zdarzenie wywołujące szkodę”. Zdaniem glosującego, mimo że w stanie faktycznym występuje naruszenie autorskich praw majątkowych w Internecie to nie odnosi się on do działań pozwanej spółki. Jej działalność nie ma bowiem nic wspólnego z oferowaniem sprzedaży spornych płyt CD na stronach internetowych. Naruszenie jakiego dopuściła się spółka Mediatech nie ma charakteru trans granicznego. Bezprawne zwielokrotnienie utworów autorstwa P. Pinckney’a miało miejsce w Austrii i tam też urzeczywistniła się szkoda związana z zwielokrotnianiem utworów. 

Wyrok w niniejszej sprawie narusza zasadę przewidywalności. Spółka Mediatech nie może bowiem ponosić negatywnych konsekwencji działań spółek brytyjskich, które wprowadziły towar do obrotu za pomocą stron internetowych, które są dostępne w wielu krajach. Naruszenie jakiego dopuściła się spółka Mediatech nie wypełnia przesłanek do zastosowania jurysdykcji szczególnej z art. 5 pkt 3 rozporządzenia. Należy pamiętać, że ogólną zasadą jest ustalanie właściwości sądu ze względu na miejsce zamieszkania pozwanego, a przepisy dotyczące jurysdykcji szczególnej powinny podlegać ścisłej wykładni, nie wykraczającej poza sytuacje wyraźnie określone w rozporządzeniu.

piątek, 7 lutego 2014

Zjawisko lobbingu w Polsce i na świecie

Autor: Beata Małyszko

Pojęcie lobbingu najtrafniej i najpełniej można wyjaśnić odwołując się do jego etymologii. Angielskie słowo „lobby”, od łacińskiego terminu lobbium, lobia, w swym pierwotnym rozumieniu oznacza „kuluary”. Nowe znaczenie pojawiło się w XIX-wiecznej Wielkiej Brytanii. Otóż w kuluarach Izby Gmin odbywały się spotkania obywateli z parlamentarzystami, na których ci pierwsi próbowali nakłaniać tych drugich do podejmowania konkretnych działań w pewnych interesujących ich dziedzinach życia publicznego. Z czasem taką działalność określono jako lobbing. Coraz częściej jednak początki historii lobbingu odnajduje się już w starożytnej Grecji, gdzie na forum ateńskiego zgromadzenia ludowego wygłaszali swe przemowy demagogowie i retorowie. W zamian za odpowiednie honorarium reprezentowali oni interesy wpływowego zleceniodawcy. Można uznać ich za pierwszych lobbystów w historii. Również w kolejnych epokach na terenie Europy można odnaleźć przejawy tego zjawiska; np. działalność duchowieństwa chrześcijańskiego i kościoła katolickiego, średniowiecznych cechów rzemieślniczych, gildii kupieckich czy też uniwersytetów.

Pomimo tak długiej tradycji działalności lobbingowej w Europie z reguły za ojczyznę lobbingu uznaje się Stany Zjednoczone. Początków lobbingu na kontynencie amerykańskim należy szukać już pod koniec XVIII wieku, kiedy to w pierwszej poprawce do Konstytucji Stanów Zjednoczonych z 1791 przyznano obywatelom prawo do obrony swoich interesów, pokojowych zgromadzeń i kierowania petycji do rządu. Mniej więcej 40 lat później w Waszyngtonie pojawiają się pierwsi lobbyści. W 1946r. Kongres przyjął ustawę całościowo regulującą lobbing- Federal Regulation of Lobbying Act. Ustawa ta wraz z późniejszymi modyfikacjami, wprowadziła definicję lobbysty, doprecyzowała obowiązek rejestracji lobbystów i szczegółowe wymogi związane z okresową sprawozdawczością. Trzeba tu wyraźnie zaznaczyć, że jest to ewenement na skalę światową. Żadne inne państwo nie może pochwalić się tak rozbudowanym ustawodawstwem w zakresie działalności lobbingowej. 

Po pierwsze na podmioty prowadzące działalność lobbingową nałożony jest obowiązek rejestracji u sekretarza Kongresu. Lobbysta jest zobligowany do podania nazwy klienta na rzecz którego działają, z kim współpracują, wskazując wysokość honorarium za usługi oraz fundusz jakim dysponują. Po drugie co 3 miesiące lobbysta powinien składać sprawozdania ze swojej działalności oraz informować sekretarza Kongresu o wszelkich zmianach w wyżej wymienionych kwestiach. Wszelkie informacje są publikowane i podawane do publicznych wiadomości. Za złamanie postanowień umowy grożą restrykcyjne sankcje: do 10 00$ grzywny, pozbawienie wolności do 5 lat oraz zakaz prowadzenia działalności lobbystycznej przez okres do 3 lat od daty wykonania wyroku.

Zupełnie inaczej kwestia uregulowania prawnego lobbingu wygląda w Europie. Jedynie nieliczne kraje zdecydowały się na objęcie tego zjawiska swoim ustawodawstwem. W zasadzie na kont. Europ. Istnieją tylko cztery uchwalone i obowiązujące ustawy lobbingowe: gruzińska, litewska, polska oraz węgierska. Poza ty, istnieją państwa, które co prawda nie posiadają takich ustaw, ale nakładają obowiązek rejestracji lobbystów m. In. Niemcy i Dania. W Niemczech spis prowadzi przewodniczący Bundestagu. Jest on jawny, raz do roku publikowany w Gazecie Federalnej. Lobbysta spoza rejestru nie może wejść do Bundestagu w celu spotkania się z deputowanymi.

Taki stan rzeczy wynika z faktu, iż w Europie i USA lobbing jest postrzegany zupełnie inaczej. W Stanach Zjednoczonych pełnoetatowy personel zajmujący się lobbingiem przyjęto uważać za mały i ważny składnik procesu podejmowania decyzji politycznych. Jest on uważany za sposób wykorzystywania konstytucyjnych uprawnień, które przysługują obywatelowi w społeczeństwie demokratycznym. Lobbyści są uważani za „pośredników” pomiędzy elitami władzy publicznej i gospodarczej a różnymi grupami społecznymi. W Europie z kolei lobbing budzi głównie negatywne skojarzenia. Łączy siego z korupcją, kumoterstwem oraz reprezentacją partykularnych cząstkowych interesów zagrażającym dobru publicznemu. Takie odmienności wynikają ze specyficznych przesłanek historycznych i ustrojowych. W USA brak feudalnych ograniczeń w rozwoju demokracji i duża aktywność obywatelska stworzyły podatny grunt pod rozwój działalności lobbingowej.

Odrębnie należy natomiast rozpatrywać zjawisko lobbingu w Unii Europejskiej, gdzie jest traktowane znacznie przychylniej niż w poszczególnych krajach Europy. Uważa się go za element dialogu społecznego i obywatelskiego w procesie podejmowania decyzji w związku z czym lobbing staje się coraz bardziej akceptowany. W ramach struktur Unii działa rejestr przedstawicieli grup interesu. Lobbyści, którzy wpiszą się do niego wpiszą muszą podać, kogo reprezentują, jakie są ich cele i zadania oraz którymi obszarami polityki są szczególnie zainteresowani. Obowiązkowe jest również przedstawienie informacji dotyczących finansów, Ponadto podczas rejestracji zgłaszający zobowiązują się do przestrzegania kodeksu postępowania. Rejestracja jest co prawda dobrowolna, jednakże służy zwiększeniu przejrzystości stosunków między lobbystami, a poszczególnymi instytucjami, co prowadzi do polepszenia wizerunku lobbingu. 

W kolejnym punkcie mojego wykładu chciałabym przedstawić sytuację lobbingu w naszym kraju. Polska jako jeden z nielicznych krajów europejskich posiada ustawę regulującą tę kwestię. Jest to ustawa z dnia 6 września 2005 roku o działalności lobbingowej w procesie stanowienia prawa. Działania i dyskusje zmierzające do poddania tego zjawiska regulacji prawnej rozpoczęły się jednak dużo wcześniej. 

Do wytworzenia się i rozwoju mechanizmów lobbystycznych w Polsce po 1989 roku doszło w wyniku reform gospodarczych, które zmierzały dotworzenia gospodarki rynkowej w miejsce centralnie sterowanej. Nastąpił wzrost znaczenia środowisk przedsiębiorców i pracodawców oraz osłabienie środowisk bliskich sferze publicznej. Początkowo nie dopuszczano jednak możliwości istnienia regulacji prawnej działalności lobbystycznej w Polsce. Argumentem miało być istnienie takich regulacji (co najmniej częściowych) w postaci aktów takich jak np. ustawy: o rzemiośle, o izbach gospodarczych, o związkach zawodowych, o organizacjach pracodawców. Uważano je za zupełnie wystarczające. Zmiana nastawienia do tego zagadnienia powodują kolejne doniesienia prasowe o aferach korupcyjnych i zbyt bliskich relacjach świata biznesu i polityki. Brak kontroli państwa nad lobbingiem, który w tym czasie zdążył się rozwinąć w sposób samoistny zaczął przynosić negatywne konsekwencje. Kwestia regulacji prawnej działalności lobbingowej stała się ważnym elementem dyskusji ustrojowej i politycznej. W 2000 roku wpłynął do Sejmu pierwszy poselski projekt ustawy „O jawności procedur decyzyjnych, grupach interesów i publicznym dostępie do informacji” zgłoszony przez posłów z Unii Wolności. Jest on uważany za pierwszą próbę prawnego uregulowania lobbingu w Polsce mimo, że w rzeczywistości nie zawierał żadnych istotnych przepisów w tej kwestii. Początkowe zainteresowanie projektem okazało się krótkotrwałe, gdyż prace zatrzymały się po pierwszym czytaniu w Sejmie.

Momentem przełomowym w dyskusji o potrzebie ustawy lobbingowej okazały się lata 2001-2003, czyli afera towarzysząca pracom nad projektem nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji (powszechnie znanej jako afera Rywina). Głos zwolenników regulacji prawnej lobbingu uległ wzmocnieniu, pojawiły się informacje o pracach Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji nad kolejnym projektem ustawy. W październiku 2003 roku projekt trafił do Sejmu. Tym razem jednak projektodawca zamiast na ujawnieniu lobbingu (jak w projekcie z 2000 roku) skupił się przede wszystkim nad jego kontrolą. Tempo prac nad projektem wzrastało wraz z pojawianiem się w prasie i telewizji kolejnych afer. Pomimo tego kierunek w jakim zmierzały dyskusje nad projektem coraz bardziej oddalone były od tematyki lobbingu. Posłowie zaczęli bardziej koncentrować się na regulacji jawności procesu legislacyjnego. Zbliżający się koniec kadencji sprawił, że projekt szybko trafił pod głosowanie. Uchwalenie ustawy miało miejsce 6 września 2005 roku. Nietrudno zauważyć, że prace nad ustawą napędzały doniesienia o kolejnych aferach korupcyjnych. Wpłynęło to zdecydowanie negatywnie na sposób postrzegania zjawiska lobbingu oraz kierunek prac nad jego regulacją. Także pośpiech, aby zdążyć z zakończeniem prac w Parlamencie nie miał dobrego wpływu na ostateczny kształt dokumentu. W ten sposób powstała ustawa, która jest powszechnie uznawana za regulację nie spełniającą swojej funkcji. Specjaliści wskazują na jej liczne wady.

Przede wszystkim w niewłaściwy sposób ujęto definicję lobbingu. Art. 2 ust. 1 „W rozumieniu ustawy działalnością lobbingową jest każde działanie prowadzone metodami prawnie dozwolonymi zmierzające do wywarcia wpływu na organy władzy publicznej w procesie stanowienia prawa”. Sformułowano ją zbyt szeroko oraz użyto nieścisłych określeń, które powodują, że zakres jej obowiązywania rozmija się z intencjami ustawodawcy. Wieloznaczność definicji niesie więc ze sobą wiele poważnych trudności interpretacyjnych. Dobrą ilustracją tego problemu będzie fakt, że – zgodnie z brzmieniem definicji – osobami wykorzystującymi działalność lobbingową będą: każdy poseł, senator i członek Rady Ministrów, który biorąc udział w procesie stanowienia prawa (co należy de facto do ich obowiązków), jeśli tylko będą w jakikolwiek sposób zmierzali do oddziaływania na ten proces, to już wypełnią przesłanki lobbingu. Tak szerokie postrzeganie lobbingu należy ocenić bardzo negatywnie.

Kolejnym mankamentem ustawy jest nieuznawanie za lobbystów zawodowych pracowników zatrudnionych na podstawie umowy o pracę – odmiennie niż w USA czy Kanadzie. Grupa podmiotów, które będą wywierać wpływ na proces stanowienia prawa, nie zaliczając się przy tym do lobbystów zawodowych jest długa. W związku z tym istnieje realne zagrożenie, że ustawa będzie nieprzestrzegana, bo jej postanowienia są łatwe do ominięcia.

Ponadto ustawa wprowadza instytucję wysłuchań publicznych. Stwarza ona szerokie pole do prowadzenia działalności lobbingowej, jednakże na całym świecie jest uznawana za mechanizm zapewniający możliwość wykonywania obywatelskiego prawa petycji. Zgodnie z art. 7 w wysłuchaniu publicznym może wziąć udział praktycznie każdy, w związku z czym zastanawia umieszczenie norm regulujących tą instytucję w ustawie o działalności lobbingowej. Dowodzi to pewnego braku konsekwencji. Co więcej wysłuchanie publiczne jest głównym (nieomal jedynym) uregulowanym w ustawie uprawnieniem lobbysty. Jednakże skoro może z niego korzystać każdy to po co lobbysta ma się rejestrować skoro w zasadzie na tym nie zyskuje, a nakłada się na niego określone obowiązki?

Poza tym polska ustawa, z szerokim zakresem definicji działalności lobbingowej, prowadzi do sklasyfikowania działań polegających de facto na wykonywaniu prawa petycji jako lobbingu. To z kolei tworzy obawę, iż każdej formie kontroli czy ograniczania lobbingu można by zarzucić niekonstytucyjność.

Kolejną wadą jest fakt, iż nie przewiduje się sankcji za nieujawnienie w terminie zmiany danych podmiotu prowadzącego zawodową działalność lobbingową. Ponieważ wpis jest dokonywany na czas nieokreślony, można się spodziewać, że informacje w nim zawarte będą częściowo nieaktualne.

Źródłem kontrowersji jest także ograniczenie jednego z uprawnień lobbysty, jakim jest udział w posiedzeniach komisji sejmowych. Nie może on bowiem uczestniczyć w pracach podkomisji, gdzie często podejmowane są kluczowe decyzje. Tak sformułowany zakaz będzie raczej sprzyjał omijaniu prawa poprzez uczestnictwo w posiedzeniach podkomisji lobbystów niezawodowych lub wpływania na członków podkomisji poza jej posiedzeniami. (Art. 154 ust. 2d regulaminu sejmu)

Ostatnią słabością ustawy, na którą chcę zwrócić uwagę, jest obowiązek sprawozdawczy, który w polskiej regulacji jest nałożony nie na lobbystów lub ich zleceniodawców, ale na organy władzy publicznej wobec których lobbyści podejmują działania. Mają one obowiązek niezwłocznie udzielać te informacje w Biuletynie Informacji Publicznej. Rodzi to obawy, iż urzędnicy będą unikać spotkań z lobbystami lub odbywać je nieoficjalnie, aby nie powodować powstawania obowiązku raportowego.

Powyższe wady świadczą o tym, że tak naprawdę ustawa nie spełnia swojej roli. Zaspokojono jedynie potrzebę istnienia ustawy lobbingowej, a nie potrzebę uregulowania lobbingu czy objęcia go kontrolą.

Nie ma więc żadnych wątpliwości, że Polska potrzebuje pilnego uchwalenia dobrej ustawy o działalności lobbingowej. Lobbing uważa się bowiem za nieodłączny element nowoczesnego państwa demokratycznego. Jest to zjawisko, które umożliwia wzięcie pod uwagę w politycznym procesie decyzyjnym interesów różnych środowisk społecznych. Ponadto lobbing należy także traktować jako źródło bezpłatnej fachowej wiedzy i opinii eksperckich dla organów władzy państwowej. Obecność lobbingu w procesie stanowienia prawa sprawia, że staje się on pełniejszy. Bierze bowiem pod uwagę różne punkty widzenia oraz opinie, dzięki czemu prawo powstaje w wyniku rzetelnej dyskusji.