niedziela, 31 lipca 2016

LOGIKA A PRAWO

Autor: Natalia Jastrzębowska

Za ojca logiki uznaje się Arystotelesa, jednak inni starożytni myśliciele mieli także duży wkład w jej rozwój. Jej dzieje mogą być liczone nawet w tysiącach lat. To właśnie w starożytności zagadnienia dotyczące prawa stawały się przedmiotem logicznych analiz. Ciekawym przykładem jest przypadek greckiego sofisty Protagorasa z Abdery i jego ucznia, którzy zawarli umowę, w myśl której uczeń miał otrzymać zapłatę za naukę, o ile ten wygra swój pierwszy proces. Po skończonej nauce uczeń w ogóle nie podejmował się żadnej sprawy sądowej. Protagoras zatem sam wytoczył mu więc proces o zapłatę, argumentując: „Jeżeli uczeń przegra proces, to w myśl orzeczenia sądu będzie musiał mi zapłacić, jeżeli zaś wygra proces, a przecież będzie to jego pierwszy i w dodatku wygrany proces, to też będzie musiał zapłacić, bo tak się umówiliśmy”. Z kolei Euathlos w ramach obrony podniósł: „Jeżeli przegram ten proces, to stosownie do umowy z moim nauczycielem nie będę musiał mu płacić, natomiast gdy wygram proces, to brak obowiązku zapłaty będzie wynikać wprost z rozstrzygnięcia sądowego”. Paradoksalnie każdy z nich miał racje, ale to zasady logiki pozwalają na dokładne rozwiązanie.


Związek logiki i prawa przez nikogo nie są kwestionowane, lecz bardzo ciężko je jednoznacznie scharakteryzować.  Sami prawnicy okazują wobec logiki  ambiwalentną postawę. Wydawać by się mogło, że ten dystans, a w niektórych przypadkach wręcz niechęć, ma swoje źródło w nie zawsze właściwym pojmowaniu logiki i ram, w których ona funkcjonuje. Logika bywa bowiem niekiedy rozumiana wąsko i utożsamiana z logiką formalną.  Logika formalna jest  tylko jednym z działów, lecz nie jedynym, tworzącym logikę. Nie należy jednak pomijać faktu, iż mimo swojej „formalności” niejednokrotnie może przydatna prawnikowi, umożliwia bowiem ustalanie, że z prawdziwości (albo fałszywości) danego zdania wynikają określone wartości logiczne szeregu innych zdań, możemy stwierdzić, czy dokonywane wnioskowanie jest zawodne, czy niezawodne,  Oprócz logiki formalnej w obrębie szeroko rozumianej logiki wyróżnia się między innymi ogólną metodologię nauk i semiotykę.  

Logika powinna jednak definiowana szerzej. Wystarczy spojrzeć chociażby na słownikowe definicje logiki, aby przekonać się, że powszechnie przyjmowane rozumienie logiki nie jest ograniczone jedynie do logiki formalnej. W języku ogólnym logikę definiuje się  jako „naukę o formach i zasadach poprawnego myślenia” czy też jako „dyscyplinę naukową zajmującą się regułami poprawnego myślenia i wnioskowania”. (tak: L. Drabik (red.), E. Sobol (red.), Słownik języka polskiego PWN, t. 1, Warszawa 2007, s. 354.)


Prawo dopełniane przez logikę potrafi być doskonałym narzędziem do rozwiązywania nie tylko hipotetycznych problemów, ale także środkiem przyczyniającym się do prawidłowego kształtowania stosunków społecznych, analizując nieco bardziej szczegółowo stosowanie prawa, rozumiane jako proces decyzyjny organu władzy publicznej dokonywany na podstawie obowiązujących norm prawnych i prowadzący do rozpatrzenia sprawy o charakterze jednostkowym poprzez wydanie rozstrzygnięcia przybierającego postać normy indywidualno-konkretnej  . Przedstawiając stosowanie prawa w postaci modelowej, ujmuje się ten proces najczęściej w formie tzw. sylogizmu prawniczego. Ten sylogistyczny model stosowania prawa opiera się na strukturze logicznej sylogizmu, a i samo pojęcie „sylogizm” zostało zaczerpnięte wprost z logiki. Popularność sylogizmu prawniczego jest związana przede wszystkim z jego podstawowym walorem, jakim jest prostota. Nie ulega bowiem wątpliwości, że rzeczywiście w modelowej postaci ujęcie to przedstawia się jako nieskomplikowane. Szczególną wagę trzeba jednak przykładać do prawidłowego prowadzenia ustaleń, które także muszą być dokonywane w pełnej zgodności z zasadami logiki. W procesie stosowania prawa istotne znaczenie ma także uzasadnianie. Argumentowanie swojego stanowiska zarówno przez sąd przy wydawaniu wyroku, jak i strony przedstawiające swoje stanowiska w toku postępowania. Oczywisty faktem pozostaje, iż wymagane jest by stwierdzenie, że tak jest lub nie jest, szło zawsze w parze z przejrzystym i klarownym wyjaśnieniem, dlaczego tak jest. W toku dyskursu prawniczego argumentacja musi bazować na logice i liczyć się z jej zasadami.

Chaïm Perelmanbelgijski logik i filozof prawa, a jednocześnie jeden z czołowych przedstawicieli nurtu argumentacyjnego w teorii i filozofii prawa. Logika prawnicza jest dla niego prawniczym zastosowaniem teorii argumentacji. W jednej ze swoich najważniejszych prac pt. „Logika prawnicza. Nowa retoryka” Perelman twierdził, że istotą logiki prawniczej jest argumentacja, przy czym nie każde argumentowanie przybiera postać dedukcji prowadzonej zgodnie z uprzednio ustalonymi regułami. Logika prawnicza nie może być zatem utożsamiana z logiką formalną. Ch. Perelman zwracał uwagę, że rozumowania prawnicze mają najczęściej charakter sporny i nie mogą być uznawane za poprawne lub niepoprawne w rozumieniu logiki formalnej. Argumentacja prawnicza, sięgając do odnowionej retoryki i uwzględniając audytorium, do którego jest kierowana, ma na celu przekonywanie o słuszności określonego rozwiązania. (Ch. Perelman, Logika prawnicza. Nowa retoryka, Warszawa 1984, s. 32 i n.)

Istotną rolę logiki w procesie stosowania prawa, podkreślił w wyroku Sąd Najwyższy, następującą tezą: „Sąd ma obowiązek wyprowadzenia z zebranego w sprawie materiału dowodowego wniosków logicznie prawidłowych. Reguła ta, współokreślająca granice swobodnej oceny dowodów, nie będzie zachowana, jeżeli wnioski wyprowadzone przez sąd przy ocenie dowodów nie układają się w logiczną całość zgodną z doświadczeniem życiowym, lecz pozostają ze sobą w sprzeczności, a także gdy nie istnieje logiczne powiązanie wniosków z zebranym w sprawie materiałem dowodowym” (Wyr. SN z 9.12.2009 r., IV CSK 290/09). 



Z powyższych rozważań bezsprzecznie wynika, jak ważna i przydatna jest logika w pracy myślowej prawnika. Pozostaje ona niezwykle przydatnym narzędziem, jednak nawet perfekcyjna znajomość jej zasad nie jest w stanie zapewnić twórczego i logicznego myslenia. Nie wszystko bowiem da się zważyć, zmierzyć, empirycznie udowodnić, czy też schematycznie zapisać. W centrum procesu zarówno stanowienia jak i stosowania prawa zawsze stoi człowiek, nie maszyna. Człowiek, który ma dziś szansę skorzystać z ogromnego dorobku logiki.




sobota, 30 lipca 2016

Analiza podstawowych pojęć prawa cywilnego – zobowiązania i odpowiedzialności kontraktowej


 Autor: Jakub Czerwoniuk

W niniejszym artykule chciałbym poruszyć kwestie niezwykle istotną i powszechną jaką jest zobowiązanie i jego niewykonanie bądź nienależyte wykonane. Zobowiązanie towarzyszy każdemu człowiekowi bezustannie, nawet gdy nie jest on tego świadomy. W związku z powyższym warto wiedzieć, jakie konsekwencje przynosi niewykonanie lub nienależyte wykonanie zobowiązania. Aby jednak móc omówić powyższe zagadnienie, na wstępie należy przybliżyć pojęcie zobowiązania oraz czym jest jego niewykonane bądź nieprawidłowe wykonanie. Regulacje w tym zakresie znajdują się w kodeksie cywilnym (tj. Dz.U. z 2016 r. poz. 380 ze zm., dalej: k.c.)

Zobowiązanie stanowi podstawową instytucją w prawie, w związku z którą powstało wiele innych regulacji prawnych. Odważę się stwierdzić, że zobowiązanie jest trzonem całego prawa cywilnego, które reguluje stosunki między stronami prawa prywatnego. Z uwagi na powyższe nie ulega zatem wątpliwości, że definicja zobowiązania pojawiła się już w prawie rzymskim, według którego jest to węzeł prawny, który zmusza nas do wykonania świadczenia pewnej rzeczy, według praw naszego państwa (łać. obligatio est iuris vinculum, quo necessitate adstringimur alicuius solvendae rei secundum nostrae civitatis iuria). W celu odnalezienia współczesnej definicji zobowiązania należy zajrzeć do art. 353 § 1 k.c., w którym  wskazano, że zobowiązanie polega na tym, że wierzyciel może żądać od dłużnika świadczenia, a dłużnik powinien świadczenie spełnić. § 2 przywołanego artykułu określa, że świadczenie może polegać na działaniu albo na zaniechaniu. Używając mowy potocznej można zatem powiedzieć, że zobowiązanie to obietnica wykonania określonej czynności bądź powstrzymywania się od niej.

Aby jednak kompleksowo i zrozumiale omówić skutki powstałe z niewykonania zobowiązania oraz nienależytym wykonaniem zobowiązania należy również przybliżyć znaczenie tych pojęć. Odnoszę wrażenie, że pojęcie „niewykonania zobowiązania” jest przystępne i nie należy przytaczać jego definicji ani nadmiernie go tłumaczyć, bowiem polega po prostu na niespełnieniu ciążącego na nas świadczenia. Pojęcie „nienależytego wykonania zobowiązania” nie zostało zdefiniowane w k.c., natomiast chodzi o sytuacje, w których dłużnik podjął działania z zamiarem wykonania zobowiązania, ale uzyskany przez niego rezultat nie pokrywa się z świadczeniem sprecyzowanym w treści umowy bądź z wymogami określonymi w regulacjach prawnych. Nie ulega wątpliwości, że pojęcie „nienależytego wykonania zobowiązania” należy do pojęć nieostrych, wobec czego w każdym przypadku ową nienależytość należy oceniać osobno. Warto jednak podkreślić, że obowiązek dłużnika do postępowania z należytą starannością jest jedną z głównych zasad w polskim prawie cywilnym, bowiem art. 472 k.c. wprost wskazuje, że jeżeli ze szczególnego przepisu ustawy albo z czynności prawnej nie wynika nic innego, dłużnik odpowiedzialny jest za niezachowanie należytej staranności.

W sytuacji niewykonania lub nienależytego wykonania zobowiązania dłużnik poniesie odpowiedzialność względem wierzyciela. W związku z tym, iż wynika ona z stosunku zobowiązaniowego nazywamy ją odpowiedzialnością kontraktową. Aby dłużnik poniósł odpowiedzialność muszą wystąpić łącznie 3 przesłanki: wystąpienie określonego zdarzenia, powstanie szkody, oraz związek przyczynowo-skutkowy pomiędzy zdarzeniem a szkodą. Zdarzeniem jest niewykonanie lub nienależyte wykonanie zobowiązania. Do szkody można zaliczyć szkodę majątkową, szkodę niemajątkową oraz utracone korzyści. Podkreślenia wymaga, że w wypadku niewykonania zobowiązania umownego możliwe jest dochodzenia jedynie odszkodowania od szkód majątkowych, nie przewiduje się możliwości odszkodowania za szkody niemajątkowe. Natomiast kwestia utraconych korzyści (lucrum cessan) jest regulowana osobno, ich dochodzenia w momencie niewywiązania się z zobowiązania umownego jest możliwe w zależności od obiektywnie ocenionego stopnia prawdopodobieństwa ich zaistnienia. Jeżeli chodzi zaś o związek przyczynowo-skutkowy to musi on zajść między niewykonaniem zobowiązania bądź nienależytym wykonaniem zobowiązania a powstałą szkodą.

W tym miejscu należy jednak wskazać, że w przeciwieństwie do prawa karnego dłużnik odpowiada nie tylko za winę umyślną, ale także za nieumyślną. Powyższe może zostać zmodyfikowane przez strony w umowie na mocy art. 472 k.c. Warto zwrócić uwagę na przeważający pogląd doktryny, wedle którego dłużnik powinien odpowiadać jedynie za swoje zawinione zachowanie. Natomiast w prawie rzymskim oceniono, że „odpowiedzialność można przypisać takiemu sprawcy szkody, który postępował sprzecznie z dobrą wiarą”. Juryści rzymscy utrzymywali, iż przesłanką odpowiedzialności za niewykonanie zobowiązania było zachowanie podstępne (dolus) oraz możliwość przypisania sprawcy winy (culpa) za niedochowanie odpowiedniej staranności.

Ciężar dowodu niewykonania lub nienależytego wykonania zobowiązania spoczywa na wierzycielu, co jest zasadne bowiem to on z tego faktu wyciąga skutki prawne. Wobec powyższego w sytuacji kierowania powództwa przez wierzyciela do sądu będzie on zobowiązany do załączenia dowodów na niewłaściwe działanie dłużnika.

Nadto należy wskazać, że w k.c. przewidziano także możliwość zwolnienia z odpowiedzialności dłużnika, który nie ze swej winy nie spełnił świadczenia. Na podstawie art. 471 k.c. dłużnik może zwolnić się z odpowiedzialności względem dłużnika jeżeli niewykonanie lub nienależyte wykonanie zobowiązania jest następstwem okoliczności, za które dłużnik odpowiedzialności nie ponosi. Nadto przyjęto także, że z zarzutu niewywiązania się z zobowiązania umownego dłużnika zwalnia go brak współpracy ze strony wierzyciela w celu wykonania zobowiązania oraz niemożliwość wykonania świadczenia.





piątek, 22 lipca 2016

Klauzula rebus sic stantibus


Autor: Magdalena Sobalska  
  
Zasada ta określona została w artykule 357 z indeksem 1 Kodeksu cywilnego. Jeżeli z powodu nadzwyczajnej zmiany stosunków spełnienie świadczenia byłoby połączone z nadmiernymi trudnościami albo groziłoby jednej ze stron rażącą stratą, czego strony nie przewidywały przy zawarciu umowy, sąd może po rozważeniu interesów stron, zgodnie z zasadami współżycia społecznego, oznaczyć sposób wykonania zobowiązania, wysokość świadczenia lub nawet orzec o rozwiązaniu umowy. Rozwiązując umowę sąd może w miarę potrzeby orzec o rozliczeniach stron, kierując się zasadami określonymi w zdaniu poprzedzającym.
            W pierwotnej wersji tego przepisu istniało wyłączenie klauzuli w odniesieniu do przedsiębiorców. Skreślony został w 1996 roku. Przepis wyłączał możliwość powoływania się na klauzule w stosunkach dwustronnie profesjonalnych – powodowało to, że przepis był zbędny, bo problem powstaje właśnie w obronie profesjonalnym. Zgodnie z tym artykułem zapadał wyrok Sądu Najwyższego w 1992 roku. Przewiduje on rozszerzenie stosowania klauzuli. Nie jest wyłączone stosowanie tego artykułu w drodze analogii do zobowiązań pozaumownych, w szczególności do zobowiązań spadkowych.
            Żeby móc zastosować klauzule rebus sic stantibus muszą być spełnione odpowiednie przesłanki:
1.      Nadzwyczajna zmiana stosunków.
2.      Zmiany tej strony nie przewidywały przy zawarciu umowy.
3.      Skutkiem tej zmiany jest to, że wykonanie umowy zgodnie z jej treścią groziłoby jednej ze stron rażącą stratą albo wiązałoby się z nadmiernymi trudnościami.
4.      Musi istnieć związek przyczynowy między groźbą rażącej starty albo nadmiernymi trudnościami a nadzwyczajną zmianą stosunków.
Nadzwyczajna zmiana stosunków określona jako pierwsza przesłanka musi przeciwstawiać się zwyczajnemu ryzyku umownemu. Z zawiązaniem umowy bowiem zawsze wiąże się ryzyko, ale w tym przypadku nie chodzi  o zwykłe ryzyko związane z wykonaniem zobowiązania. Chodzi o okoliczności obiektywne, które dotykają tylko dłużnika. Jednak nie wyklucza to sytuacji, że nadzwyczajna zmiana będzie dotyczyła szerszej grupy. Będzie tak na przykład w wypadku kataklizmów, wojny, rewolucji albo strajków. 
Przez nadzwyczajną zmianę stosunków należy, więc rozumieć taki stan rzeczy, na które składają się okoliczności nie objęte typowym ryzykiem umownym, mające obiektywnym charakter, a więc niezależny od stron, bowiem nie przewidywały one ich przy zawarciu umowy i nie miały podstaw do przewidzenia.
Zmiana sytuacji strony umowy w sferze stosunków podatkowych w następstwie nagłych zmian obowiązujących w tej dziedzinie przepisów, może być w konkretnych okolicznościach uznana za przesłankę rozwiązania umowy lub modyfikacji zobowiązania. Konieczne jest wykazanie, że na skutek tego istnieje groźba rażącej straty.
Nieprzewidziana przez stronę zmiana stanu prawnego może stanowić zdarzenie wywołujące nadzwyczajną zmianę stosunków w rozumieniu wspominanego powyżej przepisu, jeżeli wpływa na sytuację obu lub jednej ze stron, utrudniając ją do tego stopnia, że spełnienie przewidzianego w umowie świadczenia jest połączone z nadmiernymi trudnościami lub grozi rażącą stratą.
            Kolejną przesłanką jest to, ze strony nie przewidywały tej nadzwyczajnej zmiany stosunków przy zawarciu umowy. Ważne jest tutaj podkreślenie, że zmiana ta nastąpiła po zawarciu umowy, jednak jeszcze przed jej wykonaniem. Nie chodzi tutaj o pozytywną informację o tym, że strony przewidywały, gdyż sądy nie polegają na deklaracjach stron co do świadomości zmian. Chodzi tutaj, czy normalny uczestnik obrotu prowadzący działalność gospodarczą zawierając umowę w tym danym momencie mógłby przewidywać, że nastąpi przed spełnieniem tego świadczenia taka zmiana.
Tę subiektywną przesłankę należy odnosić do tego jaki wpływ będzie miała ta zmiana stosunków na możliwość wykonania zobowiązania a także jak wpłynie na sytuację stron.
            Skutkiem tej zmiany jest to, że wykonanie umowy zgodnie z jej pierwotną treścią groziłoby jednej ze stron rażącą stratą albo wiązałoby się z nadmiernymi trudnościami.
Pojęcia „rażąca strata” i „nadmierne trudności” muszą wykraczać poza normalne ryzyko związane z wykonaniem umowy.
Nie musi to oznaczać upadłości albo likwidacji dłużnika. Chodzi o brak racjonalności z gospodarczego lub ekonomicznego punktu widzenia.
            Następstwem nadzwyczajnej zmiany stosunków jest groźbą rażącej straty albo nadmierne trudności. Jako ostatnia przesłanka musi więc wystąpić związek przyczynowo - skutkowy między powyższymi.
            Sąd ma obowiązek uwzględnić interesy obu stron, wziąć pod uwagę zasady współżycia społecznego i znaleźć takie rozwiązanie, które przywróci równowagę umowy.
Sąd musi ponadto:
·        oznaczyć sposób wykonania zobowiązania,
·        oznaczyć wysokość świadczenia, lub
·        orzec o rozwiązaniu umowy – wtedy sąd może orzec o rozliczeniach stron, kierując się interesami obu stron i zasadami współżycia społecznego.


czwartek, 23 czerwca 2016

Umowa majątkowa małżeńska

Autor: Karol Kępka

Umowa majątkowa małżeńska krótko mówiąc to umowa majątkowa zawierana pomiędzy małżonkami lub pomiędzy osobami mającymi zamiar wstąpić w związek małżeński, jednakże w tym drugim przypadku jest ona skuteczna dopiero od dnia zawarcia małżeństwa, a więc ma ona wtedy skuteczność zawieszoną. Jest to odmienny ustrój majątkowy od podstawowego, ustawowego majątkowego ustroju małżeńskiego.
Umowne ustroje majątkowe są uregulowane w Rozdziale II Działu III Tytułu I Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego. Zgodnie z art. 47 powyższej ustawy małżonkowie mogą przez umowę zawartą w formie aktu notarialnego wspólność ustawową rozszerzyć lub ograniczyć albo ustanowić rozdzielność majątkową lub rozdzielność majątkową z wyrównaniem dorobków (umowa majątkowa). Umowa taka może poprzedzać zawarcie małżeństwa. Jak zauważono
w powyższym przepisie, do umowy majątkowej małżeńskiej wymagana jest forma aktu notarialnego i można ją sporządzić przed lub po zawarciu małżeństwa.
Istnieją cztery rodzaje umów majątkowych małżeńskich:
·        Umowa ograniczająca wspólność majątkową,
·        Umowa wyłączająca wspólność majątkową,
·        Umowa rozszerzająca wspólność majątkową,
·        Umowa przywracająca wspólność ustawową.
Nie istnieje taka możliwość, aby zawrzeć inną umowę majątkową niż wskazane powyżej, które np. byłyby kompilacją kilku lub wszystkich typów umów.
Jeżeli chodzi o umowę majątkową małżeńską wyłączającą wspólność majątkową może to być umowa wprowadzająca rozdzielność majątkową albo rozdzielność z wyrównaniem dorobków. Powstaje więc sytuacja w której majątek wspólny małżonków przestaje istnieć, lub istnieje w minimalnym zakresie. Gdy mamy całkowite zniesienie wspólności majątkowej, zawarte małżeństwo nie wywiera wpływu na sytuację majątkową małżonków, a więc zarówno po jak i przed zawarciem małżeństwa każde z małżonków zachowuje swój nabyty majątek
i tylko on jest uprawniony do samodzielnego zarządzania nim.
Rozdzielność majątkowa z wyrównaniem dorobków oznacza, że mamy sytuację w której jedno z małżonków podejmuje pracę zarobkową, a drugie zajmuje się rodziną, wychowaniem dzieci, domem. Jest to rozdzielność z pewnym zabezpieczeniem małżonka niezarabiającego gdyż w innym przypadku z momentem rozwiązania małżeństwa, osoba pracująca nie miałaby nic.
Małżeńska umowa majątkowa rozszerzająca wspólność majątkową sprawia, że w zasadzie majątek osobisty każdego z małżonków przestaje istnieć tj. umownie sami siebie pozbawiają składników majątku osobistego włączając je do majątku wspólnego. Istnieją jednak składniki majątku osobistego, które nie mogą być włączone do majątku wspólnego np. nie można rozszerzyć wspólności majątkowej na przedmioty przyszłe, które przypadną danemu małżonkowi.
Zważywszy na powyższe warto wyjaśnić czym jest majątek osobisty i majątek wspólny. Zgodnie z art. 33 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego do majątku osobistego zalicza się: przedmioty majątkowe nabyte przed powstaniem wspólności ustawowej; przedmioty majątkowe nabyte przez dziedziczenie, zapis lub darowiznę chyba, że spadkodawca lub darczyńca inaczej postanowił – aby weszły do majątku wspólnego; prawa majątkowe wynikające ze wspólności łącznej podlegającej odrębnym przepisom; przedmioty majątkowe służące wyłącznie do zaspokajania osobistych potrzeb jednego z małżonków; prawa niezbywalne, które mogą przysługiwać tylko jednej osobie; przedmioty uzyskane z tytułu odszkodowania  oraz z tytułu zadośćuczynienia za doznaną krzywdę; wierzytelności z tytułu wynagrodzenia za pracę lub z tytułu innej działalności zarobkowej jednego z małżonków; przedmioty majątkowe uzyskane z tytułu nagrody za osobiste osiągnięcia jednego z małżonków; prawa autorskie i prawa pokrewne, prawa własności przemysłowej oraz inne prawa twórcy; przedmioty majątkowe nabyte w zamian za składniki majątku osobistego, chyba  że przepis szczególny stanowi inaczej. Wskazany w powyższym artykule katalog składników majątku osobistego jest niewątpliwie katalogiem zamkniętym. Majątek wspólny zaś, opisany w art. 31 § 1 wykazuje katalog otwarty. Do majątku wspólnego można więc zaliczyć np. pobrane wynagrodzenie za pracę i dochodzi z innej działalności zarobkowej; dochody z majątku wspólnego i majątku osobistego każdego z małżonków; środki zgromadzone faktycznie na rachunku otwartym, a także kwoty składek ewidencjonowanych na ich subkoncie.
Zawarcie małżeńskiej umowy majątkowej, tzw. intercyzy, nie wyłącza obowiązków małżonków np. dotyczących utrzymywania rodziny, odpowiedzialności solidarnej za zobowiązania zaciągnięte dla zaspokojenia zwykłych potrzeb rodziny.

              



       

środa, 18 maja 2016

PRAWO DOSTĘPU DO INTERNETU

Autor: Natalia Jastrzębowska



Internet na przestrzeni kilkunastu ostatnich lat stał się oczywistym elementem życia codziennego. Dzisiaj ciężko jest bez niego wyobrazić sobie poprawne funkcjonowanie człowieka, czy to w życiu zawodowym, prywatnym, czy społecznym. Jest on obecny na każdej z tych płaszczyzn. Wydedukować można, iż na omawiane prawo składają się prawo dostępu do łącza internetowego oraz prawo dostępu do zasobów globalnej sieci, które mogą występować łącznie, bądź zupełnie niezależnie od siebie. Jednocześnie należy zauważyć, że zwrotem tym nie posługuje się żaden polski akt prawny, co jednak nie oznacza, że można bez dyskusji pominąć problemy związane z tak sformułowanym prawem człowieka

W polskim prawodawstwie pojęcie „prawa dostępu do Internetu” uważane jest za stosunkowo nowe. Związane jest ono bezpośrednio z niezwykle dynamicznym rozwojem tej globalnej sieci. Z całą pewnością należy je wiązać z dynamicznym rozwojem tej globalnej sieci.  Jak wiadomo, katalog wolności i praw człowieka i obywatela obejmuje nie tylko te wyrażone wprost w aktach prawnych, ale także te, które da się z poszczególnych norm wyinterpretować . Fakt, że zjawiska dostępu do Internetu nie powinno się pomijać potwierdzają stale rosnące statystki dotyczące m. in. Ilości gospodarstw w Polsce posiadających szerokopasmowy dostęp do Internetu.

Pierwszym krajem, który uznał prawo dostępu do Internetu jest Estonia. Na mocy § 33 ustawy o dostępie do informacji publicznej (Avaliku teabe seadus ) każdej osobie przyznano prawo dostępu do informacji publicznej poprzez łącze internetowe, będące do dyspozycji w bibliotekach publicznych. Natomiast Grecja była pierwszym krajem,  które jako pierwsze zdecydowało się na konstytucyjne zagwarantowanie prawa do Internetu. Artykuł 5A greckiej konstytucji7 stanowi, że „każdy ma prawo dostępu do informacji na zasadach określonych w ustawie (...)”.

O tym, czy prawo dostępu do Internetu jest w dzisiejszych czasach niezależnym prawem człowieka rozpoczęło dyskutować BBC World Service na podstawie wyników badań ankietowych przeprowadzonych w 26 krajach świata w okresie od 30.11.2009 r. do 7.11.2010 r., w których zapytano, czy prawo dostępu do Internetu powinno być podstawowym prawem człowieka. Na tak postawione pytanie odpowiedziało prawie 28 tys. ludzi, z których około 14 tys. zadeklarowało się jako użytkownicy Internetu1. Ogółem 79% ankietowanych uznało, że prawo dostępu do Internetu powinno być podstawowym prawem każdego człowieka na świecie2. Wśród posiadaczy dostępu do Internetu deklarację taką złożyło aż 87%, wśród osób nieużytkujących Internetu - 71%.

Z uwagi na coraz szersze zainteresowanie problematyka prawa dostępu do Internetu społeczności międzynarodowej stała się także przedmiotem prac ONZ. Dokładniej natomiast organu pomocniczego Zgromadzenia Ogólnego ONZ zajmującego się promowaniem praw człowieka, czyli Rady Praw Człowieka. W opublikowanym  raporcie ONZ zawarta jest wyraźna deklaracja o tym, że dostęp do Internet jest prawem człowieka. Frank LaRue, we wskazanym wyżej dokumencie zaznaczył, iż „Internet stał się kluczowym środkiem za pomocą którego osoby mogą realizować swoje prawo do wolności słowa oraz prawo dostępu do informacji”. Kontrowersje wzbudziła jednak kwestia zapewnienia realizacji prawa dostępu do Internetu przez biedniejsze kraje, w których brak jest odpowiedniej infrastruktury.

Podobną tezę postawił także Tim Berners, który w czasie przemówienia na temat „Obliczanie i transformacja praktycznie wszystkiego”, w ramach sympozjum organizowanego przez Massachusetts Institute of Technology, powiedział, że „ludzie tak mocno są zależni od dostępu do sieci, że należy je uznać za prawo podstawowe”. Porównał on ze sobą dostęp do Internetu z dostępem do wody dodając, że oczywiście bez wody człowiek nie jest w stanie przeżyć, niemniej brak dostępu do sieci skazuje na technologiczne pozostanie w tyle. Samą sieć internetową prelegent porównywał do mózgu i wskazał, iż urosła ona już do takich rozmiarów, że liczba stron internetowych rywalizuje z liczbą neuronów w mózgu.

Na omawiana zagadnienie należałoby się przyjrzeć także odnosząc się do jego charakteru, mianowicie czy byłoby ono „prawem”, czy też „wolnością”. Gdyby było „prawem” zostałoby kreowane przez normy prawa pozytywnego, jednostka zostałaby uprawniona do normatywnie zdefiniowanego roszczenia, a państwo zobowiązane do jego realizacji poprzez spełnienie świadczenia. Jako „wolność” stanowiłoby pewną sferę swobody wyboru, oznaczałby swobodę łączenia się z Internetem, uzyskiwania dostępu do treści w nim zawartych powiązaną z obowiązkiem państwa do powstrzymywania się od ingerencji we wspomnianą wolność.  Zgodnie z art. 14 Konstytucji Rzeczpospolita Polska zapewnia wolność prasy i innych środków społecznego przekazu. Mimo, iż ustrojodawca nie przewidywał tak dynamicznego rozwoju globalnej sieci komputerowej, Internet bezsprzecznie pozostaje jednym ze środków społecznego przekazu. Możliwe wydaje się wywiedzenie prawa dostępu do Internetu wprost z brzmienia art. 14 Konstytucji, które wówczas przybrałoby postać wolności.

Odpowiedź na pytanie, czy dostęp do Internetu uznany zostaje za prawo człowieka, czy też pozostaje jedynie narzędziem, poprzez które realizowane mogą być inne prawa i wolności należy do osobistej oceny. Przedstawić można bowiem argumenty przemawiające tak za pierwszym, jak i za drugim stanowiskiem. Jednoznaczna odpowiedź wiązałaby się z koniecznością określenia definicji samych „praw człowieka”, a zadanie to z powodu niedookreśloności, wieloznaczności, czy ilości różnorodnych koncepcji powyższego pojęcia, jawi się jako bardzo skomplikowane. Obecnie nie ma jednej definicji praw człowieka, uznanej przez współczesnych obywateli. Nie należy także zapominać, iż Internet ma także drugie oblicze. Stanowi bowiem łatwe i często wykorzystywane narzędzie naruszeń prywatności, godności i innych dóbr osobistych czy tajemnicy korespondencji, które to bezsprzecznie uznawane są jako prawa człowieka.




sobota, 30 kwietnia 2016

Odpowiedzialność pracodawcy za przestępstwa i wykroczenia przeciwko prawom pracownika

Autor: Magdalena Sobalska

            Pracodawca, zatrudniający pracowników ponosi nie tylko ryzyko ekonomiczne związane z zatrudnieniem pracowników, ale także obarczony jest odpowiedzialnością karną w przypadku naruszenia praw tego pracownika z związku z jego zatrudnieniem. Należy jednak tutaj pamiętać, że pracodawca nie ponosi odpowiedzialności jako jednostka organizacyjna, ale osoba fizyczna winna naruszenia określonych obowiązków wobec pracowników.
Pracodawca może wobec pracowników popełnić:
·        przestępstwo
·        wykroczenie.
W Kodeksie karnym w rozdziale XXVIII, dokładniej w artykułach od 218 do 221 znajdziemy przepisy dotyczące przestępstw przeciwko prawom osób wykonujących pracę zarobkową. Pracodawca może być osoba, która wykonuje czynności z zakresu prawa pracy i ponosi za nie pełną odpowiedzialność prawną. Jednak podmiotem przestępstw z podanego powyżej rozdziału może być także inna osoba specjalnie wyznaczona na podstawie Kodeksu pracy lub innych ustaw do wykonywania czynności z zakresu prawa pracy, np. syndyk. W jednostkach organizacyjnych, w których działają organy kolegialne – najczęściej będzie to po prostu zarząd lub organ pełniący funkcję zarządu. Należy jednak wziąć pod uwagę, że członkowie zarządu nie będą ponosi odpowiedzialności solidarnej, tylko ich odpowiedzialność będzie uzależniona od stopnia winy poszczególnego członka.
Pracodawcą może być więc osoba fizyczna zatrudniająca pracowników na podstawie umowy o pracę.
            Osoba, która wykonując czynności w sprawach z zakresu prawa pracy i ubezpieczeń społecznych, złośliwie lub uporczywie narusza prawa pracownika wynikające ze stosunku pracy lub ubezpieczenia społecznego, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2, na podstawie art. 218 Kodeksu karnego. Przestępstwo to można popełnić tylko umyślnie. Przestępcze działanie sprawcy polega tutaj na złośliwym lub uporczywym naruszaniu praw pracownika. Terminy „złośliwy” i „uporczywy” nie mają swoich definicji legalnych. Można się jednak domyślać, że przez pojęcie „złośliwy” należy rozumieć załatwianie spraw przez pracodawcę na niekorzyść pracownika z powodu niechęci do jego osoby, natomiast przez zwrot „uporczywy” należy rozumieć długotrwałe działanie.
            Na podstawie kolejnego artykułu (art. 219 k.k.) osoba, która narusza przepisy prawa o ubezpieczeniach społecznych, nie zgłaszając, nawet za zgodą zainteresowanego, wymaganych danych albo zgłaszając nieprawdziwe dane mające wpływ na prawo do świadczeń albo ich wysokości, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
Jest  to przestępstwo umyślne, z zamiarem bezpośrednim.
            Artykuł 220 k.k. penalizuje zachowania osób odpowiedzialnych za bezpieczeństwo i higienę pracy, które nie dopełniają ciążącego na nich obowiązku i przez to narażają pracownika na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Zagrożone jest to karą do 3 lat pozbawienia wolności. W przypadku działania nieumyślnego sprawca podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności lub pozbawienia do roku.
            W ostatnim artykule grzywnie do 180 stawek dziennych albo karze ograniczenia wolności podlega osoba, która wbrew obowiązkowi nie zawiadomiła w terminie właściwego organu o wypadku przy pracy lub chorobie zawodowej albo nie sporządziła lub nie przedstawiła wymaganej w tym zakresie dokumentacji. Podmiotem tego przestępstwa może być też lekarz, który podczas wykonywania zawodu powziął podejrzenia choroby zawodowej u pracownika.
O wypadku należy powiadomić niezwłocznie właściwego okręgowego inspektora pracy, właściwego państwowego inspektora sanitarnego oraz prokuratora.
            W Kodeksie pracy znajdziemy zasady odpowiedzialności pracodawcy za wykroczenia przeciwko prawom pracownika. Odpowiedzialności tej podlega pracodawca, albo osoba działająca w jego imieniu, która:
·        zawiera umowę cywilnoprawną zamiast umowy o pracę,
·        nie potwierdza na piśmie zawartej z pracownikiem umowy o pracę,
·        wypowiada lub rozwiązuje z pracownikiem stosunek pracy bez okresu wypowiedzenia,
·        karze pracowników w sposób inny niż przewidziany w przepisach prawa pracy,
·        narusza przepisy o czasie pracy lub uprawnieniach pracowników związanych z rodzicielstwem albo zatrudnianiu młodocianych,
·        nie prowadzi odpowiedniej dokumentacji,
·        pozostawia dokumentacje w nieodpowiednim miejscu,
·        nie wypłaca w przewidzianym terminie wynagrodzenia za pracę,
·        nie udziela pracownikowi przysługującego mu urlopu wypoczynkowego,
·        nie wydaje pracownikowi świadectwa pracy,
·        nie wykonuje podlegającego wykonaniu orzeczenia sądu pracy lub ugody zawartej przed sądem pracy,
·        nie przestrzega przepisów lub zasad bezpieczeństwa i higieny pracy,
·        nie zawiadamia w terminie 30 dni inspektora pracy o zmianie prowadzonej działalności,
·        wyposaża miejsca pracy w urządzenia niespełniające standardów,
·        nie zawiadamia inspektora pracy, prokuratora lub innego właściwego organu o śmiertelnym, ciężkim lub zbiorowym wypadku w pracy,
·        nie wykonuje nakazu inspektora pracy,
·        utrudnia działania inspektora pracy,
·        bez zezwolenia inspektora pracy dopuszcza się do wykonywania pracy lub innych zajęć zarobkowych dziecko przed ukończeniem przez nie 16. roku życia.
Pracodawca ponosi w tych przypadkach karę grzywny.
            Ponadto na podstawie ustawy z dnia 13.10.1998 roku o systemie ubezpieczeń społecznych odpowiedzialności karnej podlega osoba, która jako płatnik składek albo osoba obowiązana do działania w imieniu płatnika:
·        nie dopełnia obowiązku opłacenia składek na ubezpieczenia społeczne,
·        nie zgłasza danych lub zgłasza nieprawdziwe,
·        utrudnia przeprowadzenie kontroli,
·        nie dopełnia obowiązku wypłacenia świadczeń z ubezpieczeń społecznych,
·        nie prowadzi dokumentacji związanej z obliczaniem składek,
·        nie dopełnia obowiązku przesyłania deklaracji rozliczeniowych oraz imiennych raportów miesięcznych w terminie,
·        nie dopełnia obowiązku przekazywania dokumentów związanych z ubezpieczeniami społecznymi i ubezpieczeniem zdrowotnym.
Postępowania w sprawach dotyczących przestępstw popełnionych przeciwko prawom osób wykonujących pracę zarobkową toczy się na podstawie przepisów Kodeksu postępowania karnego, natomiast w sprawach o wykroczenia, jeżeli ustawa tak stanowi , oskarżycielem publicznym jest inspektor pracy.



piątek, 22 kwietnia 2016

Umowa o zastępstwo inwestycyjne


Autor: Karol Kępka
       
Wykształcenie się w procesie inwestycyjnym umów o zastępstwo inwestycyjne jest czymś naturalnym. Umowa ta polega na tym, że jeden podmiot chce zrealizować inwestycję budowlaną i w tym celu powierza innej osobie (może to być osoba fizyczna, osoba prawna – np. architekci, jednostka organizacyjna nieposiadającej osobowości prawnej ale mającej podmiotowość prawną), posiadający warunki do tego pełnić zadania inwestora. Te warunki to przygotowanie organizacyjne i personalne. W konsekwencji podmiot chcący zrealizować jakąś inwestycję zawiera umowę z podmiotem prowadzącym działalność gospodarcza specjalizującym się w branży budowlanej, który w następstwie tej umowy staje się inwestorem zastępczym. Strona pragnąca zrealizować inwestycję, która jest inwestorem bezpośrednim to zazwyczaj podmiot publicznym np. jednostka samorządu terytorialnego. Zdarza się, że podmiotem zlecającym jest osoba fizyczna, ale jest to sporadyczny przypadek. Umowa ta często zawierana jest w trybie ustawy z dnia 29 stycznia 2004r. – Prawo zamówień publicznych lub np. w drodze przetargu. Należy ona do kategorii umów nienazwanych.
Definicja umowy o zastępstwo inwestycyjne wykształciła się w doktrynie następująco: przez umowę o zastępstwo inwestycyjne inwestor zastępczy zobowiązuje się wobec inwestora bezpośredniego do dokonania czynności prawnych lub wykonania usług, które nie stanowią umowy o dzieło lub innej umowy przewidzianej przepisami ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. – Kodeks cywilny, w zakresie przygotowania i realizacji procesu inwestycyjnego, zapewnienia należytego jego przebiegu oraz przeprowadzenia rozliczenia inwestycyjnego. 
Wyróżniamy dwa typy umów o zastępstwo inwestycyjne:
·       Umowa o zastępstwo inwestycyjne typu przedstawicielskiego
·       Umowa o zastępstwo inwestycyjne typu powierniczego
Pierwszy typ umowy o zastępstwo inwestycyjne polega na tym, że inwestor zastępczy działa w imieniu i na rzecz inwestora bezpośredniego, a więc inwestor zastępczy jest przedstawicielem inwestora bezpośredniego. Mają to w tym przypadku zastosowanie przepisy Kodeksu cywilnego dotyczące przedstawicielstwa. Do zawarcia tego typu umowy nie jest potrzebne udzielenie szczególnego pełnomocnictwa, aby umowa ta była skuteczna. Zgodnie
z art. 734 par. 2 k.c.   braku odmiennej umowy zlecenie obejmuje umocowanie do wykonania czynności w imieniu dającego zlecenie. Przepis ten nie uchybia przepisom o formie pełnomocnictwa.  Zważając na powyższe niewątpliwym jest, że umowa zawarta przez inwestora zastępczego jest w istocie zawarta przez inwestora umownego. Fakt ten potwierdził również Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku I SA/Ka956/98: „rezultaty zawieranych przez stronę przy wykonywaniu zobowiązania umów będą po wygaśnięciu stosunku obligacyjnego (zastępstwa inwestycyjnego) obciążały inwestora bezpośredniego, na którego rachunek są podejmowane działania inwestora zastępczego”. Przykładem umowy o zastępstwo inwestycyjne typu przedstawicielskiego jest umowa o zastępstwo inwestycyjne przewidująca wybór generalnego wykonawcy w drodze przetargu.
            Drugi typ, tj. umowa o zastępstwo inwestycyjne typu powierniczego inwestor działa na rachunek dającego zlecenie, jednakże występuje w imieniu własnym. W tym przypadku inwestor bezpośredni nie jest stroną w żadnej umowie, zawieranej z projektantami czy wykonawcami. To inwestor zastępczy zawiera wszelkie umowy zmierzające bezpośrednio do realizacji inwestycji, czyli jest stroną tych umów. Konsekwencją tego jest to, iż to inwestor zastępczy zobowiązany jest do płatności oraz dochodzenia roszczeń wobec kontrahentów. Ten typ umowy o zastępstwo inwestycyjne charakteryzuje się niewątpliwie dużą samodzielnością inwestora zastępczego. Istnieje jednak szereg możliwości ograniczenia tej samodzielności np. przez zawarcie w umowie o zastępstwo inwestycyjne klauzul umownych. Są one przejawem ochrony interesów inwestora bezpośredniego. Klauzule takie mogą np. wymagać zgody inwestora bezpośredniego na dokonanie określonych  czynności. Z racji tego, że strona wszelkich zawieranych umów jest inwestor zastępczy, niewątpliwą kwestią jest to, że inwestor zastępczy zobowiązany jest do przeniesienia wszelkie korzyści i uprawnienia wynikające z zawartych przez niego umów na inwestora bezpośredniego. Do przeniesienia tych korzyści i uprawnień wymagana jest osobna czynność prawna.
To, jaki typ umowy o zastępstwo inwestycyjne zostanie wykorzystany zależy od inwestora bezpośredniego i jego zamiaru. Wydawać by się mogło, że lepszym rozwiązaniem jest umowa o zastępstwo inwestycyjne typu powierniczego, gdyż w tym przypadku inwestor zastępczy ma znacznie szerszy zakres samodzielności w sposobie realizacji zamierzonej inwestycji.