poniedziałek, 9 marca 2015

Konosament w prawie morskim – rodzaje i charakter prawny

Autor: Magdalena Sobalska

Transport jest jednym z najbardziej rozbudowanych sektorów gospodarki. Potrzeby transportowane należą do potrzeb wtórnych każdego człowieka, przez co warunkują, z wzajemnością odpowiednio polepszanie lub pogorszanie gospodarki. Dzieli się on na gałęzie, z których każda włada odpowiednim dla siebie, własnym wzorem listu przewozowego. W prawie morskim najbardziej znanym, obok czarterpartii czy noty bukowania, jest konosament.

Prawo morskie zostało skodyfikowane w postaci Kodeksu morskiego – ustawa z dnia 18 września 2001 roku Dz. U. 2001 Nr 138 poz. 1545 (dalej KM).

W podanej ustawie, dokładnie w art. 131 § 1, znajduje się definicja legalna konosamentu, zgodnie z którą „konosament stanowi dowód przyjęcia ładunku w nim oznaczonego na statek w celu przewozu i jest dokumentem legitymującym do dysponowania tym ładunkiem”. Na tej podstawie zostało stworzone domniemanie przyjęcia na statek przez przewoźnika określonego ładunku do przewozu, w takim stanie i ilości, jak zostało to stwierdzone w konosamencie. W toku dalszych przepisów kodeksu, zostaje przedstawione, iż dowód przeciwny nie będzie miał zastosowania, nie zostanie dopuszczony, w sytuacji, gdy konosament został przeniesiony na osobę trzecią działającą w dobrej wierze, co wynika z paragrafu 2, wcześniej wskazanego art. 131 KM. Między przewoźnikiem a odbiorcą ładunku rodzi się stosunek prawny, a postanowienia umowy wiążą odbiorcę tylko wówczas, gdy dany list przewozowy do nich odsyła.

Konosament jest specyficznym, ale jednak jest, papierem wartościowym. W przeciwieństwie jednak do pieniężnych papierów wartościowych jest papierem towarowym. Podane stwierdzenie budzi niekiedy wątpliwości i liczne kontrowersje. Niektórzy uznają go, iż jego charakter przypomina wesel bądź czek, aczkolwiek w przeciwieństwie do podanych dokumentów prezentuje on wartość towaru a nie określa ich wartość w jednostkach pieniężnych.

W świetle polskiego prawa morskiego jest on jednostronnym zobowiązaniem przewoźnika do wydania osobie z niego legitymowanej oznaczonego w nim ładunku. Art. 146 § 1 KM informuje nas, iż przewoźnikowi nie służą żadne roszczenia bezpośrednie względem osoby, przed przyjęciem przez nią ładunku. Jest to podstawowa różnica między konosamentem i wynikającym z niego zobowiązaniem, a często myloną z nim – umową przewozu, która w odróżnieniu, jest dwustronnie zobowiązującą czynnością prawną.

Kodeks morski prezentuje co składa się na treść owego listu przewozowego. Wskazuje to wprost art. 136 § 1 KM, zgodnie z którym powinien on zawierać (i) oznaczenie przewoźnika; (ii) oznaczenie załadowcy; (iii) oznaczenie odbiorcy lub stwierdzenie, iż konosament został wystawiony na zlecenie bądź na okaziciela; (iv) nazwę statku; (v) określenie ładunku z podaniem jego rodzaju oraz stosownie do okoliczności, jego liczbę sztuk, miarę, objętość, ilość lub wagę; (vi) określenie zewnętrznego stanu ładunku i jego opakowanie; (vii) znaki główne niezbędne dla stwierdzenia tożsamości ładunku, podane na piśmie przez załadowcę przed rozpoczęciem ładowania, jeżeli je wydrukowano lub w inny sposób utrwalono na poszczególnych sztukach ładunku lub jego opakowaniu; (viii) oznaczenie frachtu i innych należności przewoźnika albo wzmiankę że ich zapłata w całości już nastąpiła lub powinna nastąpić stosownie do postanowień zamieszczonych w innym dokumencie; (ix) nazwę miejsca załadowania; (x) nazwę miejsca wyładowania albo określenie, kiedy lub gdzie nastąpi; (xi) liczbę wydanych egzemplarzy konosamentu; (xii) datę i miejsce wystawienia; (xiii) podpis przewoźnika lub kapitana statku lub innego przedstawiciela przewoźnika.

Należy również wskazać, że zgodnie z § 2 tegoż samego artykułu, jeśli nie jest wskazany w konosamencie przewoźnik, uważa się, iż jest nim armator. Jest istotne z tego punktu widzenia, iż jeżeli przewoźnik został wskazany fałszywie lub niedokładnie, to właśnie armator odpowiada względem odbiorcy ładunku za wynikłą szkodę, jednakże przysługuje mu roszczenie zwrotne od przewoźnika.

Wskazane wymogi ustawowe mają znaczenie jeśli mówimy o konosamencie w obrocie handlowym. Najistotniejszą kwestią jest data wystawienia. Od tego właśnie momentu liczy się odpowiedzialność przewoźnika. Liczy się nie chwila wystawienia, a dokładna data. Sam okres między przyjęciem przez przewoźnika ładunku do transportu a rozpoczęciem ładowania i konsekwentnie do tego między zakończeniem wyładowywania a wydaniem ładunku odbiorcy, nie jest objęty odpowiedzialnością wskazaną w art. 169 KM. Tutaj należy wskazać iż jest ten okres podlega tzw. swobodzie kontraktowej. Przewoźnicy morscy poprzez wzorcowe formularze konosamentów wyłączają lub ograniczają swoją odpowiedzialność. Tak więc data wystawienia pełni istotną funkcję i pozwala na terminowe wywiązywanie się z umów.

Konosamenty w prawie morskim dzieli się w zależności od tego na kogo zostały wystawione. Wyróżniamy imienne, na okaziciela i na zlecenie. Istnieje możliwość przeniesienia go na inną osobę, poprzez przelew wierzytelności, a w przypadku konosamentu na okaziciela poprzez jego wydanie. Jeżeli w konosamencie na zlecenie nie wskazano osoby, na zlecenie której został wystawiony, uważa się go za wystawiony na zlecenie załadowcy.

Najbardziej specyficznym rodzajem konosamentu jest konosament bezpośredni tzw. Through bill of lading. Wystawiany jest on, w sytuacji gdy jeden ładunek przewożony jest przez kilku przewoźników, czyli gdy trasa składa się z kilku odcinków, na których towar jest przeładowywany. Przewoźnik, który wystawił konosament bezpośredni odpowiada za należyte wykonanie obowiązków na całym odcinku trasy, przez który przechodzi załadunek, aż do wydania ładunku uprawnionemu odbiorcy. Jednakże każdy z pozostałych przewoźników odpowiada za wykonanie tych obowiązków solidarnie z przewoźnikiem, który wystawił konosament bezpośredni. Zwolniony od obowiązku zwrotu będzie ten, kto wykaże, iż należycie wykonał swoje obowiązki.

Wśród istniejący w obrocie morskim konosamentów warto zwrócić także uwagę na takie jak (i) konosament załadowania – Shipped, On board; (ii) konosament przyjęcia do załadowania – Recevied for shipment; (iii) konosament liniowy – Liner bill of lading; (iv) konosament czarterowy – Bill od fading to be used with charter-party; (v) konosament elektroniczny – Electronic bill of lading; (vi) konosament czysty – clean bill of lading; (vii) konosament nieczysty – Foul, Claused bill of lading; (viii) konosament zwykły oraz przeładunkowy – Transshipment bill of lading.

Roszczenie z konosamentu ulega przedawnieniu. Zgodnie z art. 108 § 1 KM „Roszczenie z umowy przewozu przedawnia się z upływem 2 lat od dnia jego wymagalności”. Z kolei jednak zgodnie z brzmieniem § 2 „Roszczenia do przewoźnika związane z ładunkiem, wynikające z konosamentu, przedawniają się z upływem roku od dnia, w którym wydanie ładunku nastąpiło lub miało nastąpić”. Co więcej, na gruncie § 3 „Powództwo o odszkodowanie przeciwko osobie trzeciej w sprawach, o których mowa w § 2, może być wytoczone nawet po upływie roku w terminie określonym w przepisach o przedawnieniu roszczeń, nie dłuższym jednak niż 6 miesięcy licząc od dnia, w którym osoba występująca z takim powództwem zaspokoiła roszczenie lub otrzymała pozew wniesiony przeciwko niej”.

Rola konosamentu w obrocie jest niewątpliwie ważna, powszechnie przyjmuje się, iż konosament to jeden z najważniejszych dokumentów służący do przenoszenia praw związanych z ładunkiem morskim. 

czwartek, 19 lutego 2015

Zgon a prawne wątpliwości w kontekście dezynfekcji lokalu

Autor: Joanna Janiak

Śmierć człowieka nigdy nie należy do przyjemnych sytuacji a co gorsza przysparza wielu negatywnych emocji oraz niezbędnych formalności. Poza standardowymi kwestiami, takimi jak organizacja uroczystości pogrzebowej czy podział majątku po zmarłym, czasami konieczne jest przeprowadzenie dezynfekcji lokalu, w którym rozkładało się ciało. Pomimo tego, iż proces rozkładu zwłok stanowi poważne zagrożenie epidemiologiczno – sanitarne na próżno szukać jakichkolwiek prawnych regulacji dotyczących dezynfekcji pomieszczenia, w którym ciało ulegało rozkładowi.

Niejednokrotnie zdarza się, iż zmarły mieszkał sam i nikt nie wie o jego śmierci do czasu pojawienia się w otoczeniu nieprzyjemnego zapachu. Rozkładanie się zwłok jest wieloetapowym i skomplikowanym procesem, w trakcie którego dochodzi do wydzielania się różnych substancji zagrażających życiu i zdrowiu człowieka. Przede wszystkim po kilku dniach od zgonu gnijące ciało wydziela jady trupie (ptomainy) czyli toksyczne aminy powstające w zachodzących w zwłokach procesach rozkładu białek. Jady trupie charakteryzują się odrażającym zapachem wywołującym trudny do opanowania odruch wymiotny. Ponadto ptomainy są trującymi substancjami, które uszkadzają układ krążenia, co w następstwie może prowadzić nawet do zgonu. Zagrożenie jest na tyle poważne, że dezynfekcja jest przeprowadzona przez przeszkolonych oraz odpowiednio zabezpieczonych pracowników przy użyciu specjalistycznych silnych środków chemicznych. Niekiedy trzeba pozbyć się części wyposażenia mieszkania a nawet skuć tynki czy usunąć podłogi, aby lokal ponownie mógł być zamieszkany. W związku z wysokim kosztem dezynfekcji tj. około 4 tysięcy złotych niejednokrotnie właściciel mieszkania nie jest chętny do jej zlecenia.

Postępowanie w sprawie stwierdzenia zgonu i jego przyczyny określa Rozporządzenie Ministra Zdrowia i Opieki Społecznej z 3 sierpnia 1961 r. (Dz. U. z 1961 r., nr 39, poz. 202 ). Zgodnie z § 6 rozporządzenia „osoba, do której należy wystawienie karty zgonu, jest obowiązana nie później niż w ciągu 12 godzin od wezwania: (i) ustalić tożsamość zwłok i dokonać osobiście ich oględzin, (ii) przeprowadzić wywiad wśród osób z otoczenia osoby zmarłej w celu ustalenia okoliczności, w których zgon nastąpił, (iii) zapoznać się z dokumentami dotyczącymi stanu zdrowia danej osoby w okresie poprzedzającym zgon.

W rozporządzeniu nie odnajdziemy regulacji dotyczących dezynfekcji pomieszczenia. Udzielenie osobie wystawiającej kartę zgonu kompetencji do nakazania właścicielowi lokalu przeprowadzenia jego dezynfekcji byłoby odpowiednie, bowiem osoba ustalająca przyczyny oraz przebieg zgonu będąc na miejscu zdarzenia ma możliwość ustalenia czy doszło do procesów, podczas których wydzielają się niebezpieczne dla otoczenia substancje.

W ustawie z 31 stycznia 1959 r. o cmentarzach i chowaniu zmarłych (tekst jedn. Dz. U. z 2011 r., nr 188, poz. 687 ze zm.) pojawiają się unormowania związane z pomieszczeniem, w którym nastąpił zgon. W art. 9 ust. 2 ustawodawca wskazuje iż „najpóźniej po upływie 72 godzin od chwili zgonu zwłoki powinny być usunięte z mieszkania celem pochowania lub w razie odroczenia terminu pochowania złożone w domu przedpogrzebowym lub kostnicy do czasu pochowania”, w ust. 3 „zwłoki osób zmarłych na niektóre choroby zakaźne powinny być natychmiast po stwierdzeniu zgonu usunięte z mieszkania i pochowane na najbliższym cmentarzu w ciągu 24 godzin od chwili zgonu.”, oraz w ust.5  „Ponadto od chwili zgonu aż do pochowania zwłoki powinny być przechowywane w taki sposób, aby nie mogły powodować szkodliwego wpływu na otoczenie.” Pomimo intencji prawodawcy, za którą kryło się bezpieczeństwo osób przebywających w otoczeniu przepisy tej ustawy nie zawierają żadnych szczególnych postanowień na temat dezynfekcji pomieszczenia, w którym nastąpił zgon.

W polskim prawie nie odnajdziemy osób ani instytucji zobowiązanych do przeprowadzenia dezynfekcji pomieszczenia, w którym ciało ulegało rozkładowi. Żadna instytucja nie jest także upoważniona do zobowiązania do zlecenia dezynfekcji. Jeżeli właściciel mieszkania nie chce zamówić takiej usługi nikt nie może go to tego zmusić. Brak dezynfekcji może wynikać z niewystarczającej ilości środków pieniężnych, z braku chęci przeznaczenia środków na ww. cel czy nieuregulowanej sytuacji prawnej lokalu (zwłaszcza w sytuacji gdy właścicielem mieszkania był zmarły a postępowanie spadkowe jest w toku). Jest to bardzo niekorzystna sytuacja dla osób mieszkających w pobliżu takiego pomieszczenia.

W okolicznościach gdy właściciel nie zdaje sobie sprawy z zagrożeń zaniechania zlecenia czyszczenia, zainteresowani współmieszkańcy, którzy obawiają się o swoje zdrowie, szukają pomocy w Stacjach Sanitarno-Epidemiologicznych. Instytucji tej nie zostały również przyznane żadne uprawnienia ani kompetencje, dlatego nie są oni w stanie pomóc zagrożonym lokatorom. Na mocy art. 4. 1. Ustawy z dnia 14 marca 1985 r. o Państwowej Inspekcji Sanitarnej (tekst jedn. Dz.U. z 2011 r. nr 212 poz. 1263 ze zm.) inspekcja jest zobowiązana do bieżącego nadzoru sanitarnego m.in. kontroli przestrzegania przepisów określających wymagania higieniczne i zdrowotne, utrzymania należytego stanu higienicznego nieruchomości. W związku z tym inspekcja może co najwyżej upomnieć właściciela mieszkania, ale nie ma możliwości do niczego go zobowiązać. Natomiast ustawodawca w art. 26. 1. ww. ustawy udziela Państwowemu Inspektorowi Sanitarnemu lub Głównemu Inspektorowi Sanitarnemu m.in. prawa wstępu do mieszkań w razie podejrzenia lub stwierdzenia choroby zakaźnej, zagrożenia zdrowia czynnikami środowiskowymi. Ponownie sytuacja niebezpiecznego rozkładu zwłok została przez ustawodawcę pominięta, bowiem nie ma mowy o wstępie do mieszkania zagrażającemu zdrowiu z powodu przebiegającego w nim rozkładu ciała.  

Mieszkańcy, których lokale należą do zasobów spółdzielni mieszkaniowych mogą wnosić o zlecenie dezynfekcji przez spółdzielnie. Niestety ma ona obowiązek przeprowadzić czyszczenie tylko co do części wspólnych nieruchomości, bowiem nie może naruszać prawa własności lokalu. Rozwiązaniem jakim stosują Spółdzielnie jest uzyskanie zgody Policji na wejście do mieszkania oraz zlecenie dezynfekcji na koszt właściciela lokalu. W lepszej sytuacji znajdują się mieszkańcy budynków komunalnych. Miasto będące właścicielem takiego lokalu zazwyczaj nie zwleka z przeprowadzeniem koniecznej dezynfekcji.

Jedyną regulacją dotyczącą dezynfekcji mieszkania pojawia się w ustawie z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi (tekst jedn. Dz. U. z 2013 r. poz. 947 ze zm.). Na mocy art. 33 tej ustawy państwowy powiatowy inspektor sanitarny lub państwowy graniczny inspektor sanitarny może nakazać w drodze decyzji przeprowadzenie dekontaminacji, dezynsekcji lub deratyzacji nieruchomości lub pomieszczeń w celu zapobieżenia szerzeniu się zakażeń lub chorób zakaźnych. Decyzja ta może być podjęta jednak jedynie w sytuacji zagrożenia zarażenia chorobą zakaźną, co nie zawsze ma miejsce przy rozkładaniu się ciała.  

Gdyby nie przewlekłość postępowania, które często ma miejsce w polskim sądownictwie, można byłoby skorzystać z unormowanego w art. 222 § 2 Kodeksu cywilnego (tekst jedn. Dz. U. z 2014 r. poz. 121 ze zm., dalej „k.c.”) roszczenia negatoryjnego. Nieuprzątnięcie lokalu po rozkładaniu się w nim ciała a tym samym spowodowanie rozpowszechniania się nieprzyjemnych zapachów i niebezpiecznych substancji jest niczym innym jak immisją pośrednią materialną. Natomiast działanie, które jest bezpośrednim zagrożeniem dla zdrowia lub życia ludzkiego zawsze będzie przypadkiem przekroczenia przeciętnej miary, o której mowa w  art. 144 k.c. wskazującego granice wykonywania prawa własności.

Podsumowując, obowiązek przeprowadzania dezynfekcji w przypadku zgonu, który nastąpił w pomieszczeniu nieszpitalnym nie jest przewidziany żadnym przepisem szczególnym. Procedura dezynfekcji takiego pomieszczenia, także nie jest wyraźnie uregulowana a raczej opiera się na doświadczeniu firm specjalizujących się w takich usługach. Analizując jednak ogólne wskazania medyczne i higieniczne, wynika z nich zasadność dezynfekcji takiego pomieszczenia, w szczególności gdy zwłoki znajdowały się w nim także po rozpoczęciu procesów gnilnych.

wtorek, 3 lutego 2015

Dostęp do informacji publicznej jako podstawa demokratycznego państwa

Autor: Karol Kępka

Dostęp do informacji publicznej stanowi jedną z kardynalnych zasad współczesnej demokracji i społeczeństwa obywatelskiego. Stąd też prawo do informacji stało się jednym z praw człowieka przyjętym przez wspólnotę międzynarodową.

Kwestię dostępu do informacji publicznej reguluje ustawa z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej (Dz. U. Nr 112, poz. 1198 z późn. zm.). Zgodnie z art. 2 tej ustawy każdemu przysługuje dostęp do informacji publicznej. Nie można także wymagać wykazania interesu prawnego lub faktycznego od osoby chcącej uzyskać informację publiczną. Wyjątki od zasady, że każdemu przysługuje dostęp informacji publicznej znajdują się w art.5. Informacja, która przez organ nie została opublikowana w Biuletynie Informacji Publicznej, zostaje udostępniana na wniosek.

Wyróżniamy różne zakresy i formy udostępniania informacji. Bierne udostępnianie informacji polega na tym, że informacja jest udostępniana na wniosek i jest to informacja będąca w posiadaniu organu. Druga forma to aktywne udostępnianie informacji. W tym przypadku organ ma obowiązek gromadzenia i aktualizowania informacji oraz obowiązek aktywnego rozpowszechniania informacji. Dostęp do informacji należy odróżnić od dostępu do dokumentu, który jest wskazany we wniosku przez wnioskodawcę, zawierający określone informacje.

Prawo dostępu do informacji publicznej to prawo do uzyskania informacji publicznej, w tym również informacji przetworzonej (w tym przypadku należy uzasadnić jaki ma się interes w tym i zakres informacji jaki chce się uzyskać), prawo do wglądu do dokumentów urzędowych oraz prawo do brania biernego udziału w posiedzeniach organów kolegialnych pochodzących z wyborów powszechnych. Udostępnianie informacji publicznej powinno nastąpić niezwłocznie jednak nie dłużej niż 14 dni. Jeśli organ nie może udostępnić informacji w terminie 14 dni, powinien poinformować o tym wnioskodawcę i powinien podać inny termin nie dłuższy jednak niż 2 miesiące.

Dostęp do informacji publicznej został także uregulowany w Traktacie o Funkcjonowaniu Unii Europejskiej (i) Art. 15 TFUE: 1. W celu wspierania dobrych rządów i zapewnienia uczestnictwa społeczeństwa obywatelskiego, instytucje, organy i jednostki organizacyjne Unii działają z jak największym poszanowaniem zasady otwartości. (ii) Art. 15 TFUE: 2. Każdy obywatel Unii i każda osoba fizyczna lub prawna mająca miejsce zamieszkania lub siedzibę statutową w Państwie Członkowskim ma prawo dostępu do dokumentów instytucji, organów i jednostek organizacyjnych Unii, niezależnie od ich formy, z zastrzeżeniem zasad i warunków określonych zgodnie z niniejszym ustępem. (iii) Art. 15 TFUE: 3. Zasady ogólne i ograniczenia, które, z uwagi na interes publiczny lub prywatny, regulują korzystanie z tego prawa dostępu do dokumentów są określane w drodze rozporządzeń przez Parlament Europejski i Radę, stanowionych zgodnie ze zwykła procedurą prawodawczą.

Prawo dostępu do informacji publicznej podlega jednak pewnym ograniczeniom. Tymi ograniczeniami są np. prywatność osoby fizycznej lub tajemnicę przedsiębiorstwa. Nie dotyczy tego jednak informacja o osobach pełniących funkcję publiczną, mających związek z pełnieniem takich funkcji, w tym o warunkach wykonywania a nawet samego powierzania takich funkcji oraz, gdy osoba fizyczna lub przedsiębiorstwo rezygnują z przysługującego im prawa.

Informacje publiczne powinny być udostępnione w Biuletynie Informacji Publicznej, do której każdy ma dostęp. Jeśli dana informacja nie została tam udostępniona, można się jej domagać występując z odpowiednim wnioskiem. Taki wniosek nie musi zawierać uzasadnienia. Wyjątkiem jest wniosek o udostępnienie informacji przetworzonej, który już takiego uzasadnienia wymaga.

Dostęp do informacji publicznej jest bezpłatny, jednak podmiot chcący uzyskać informację musi ponieść koszty sposobu udostępnienia lub koniecznością przekształcenia informacji.

Ponadto na uwagę zasługuje fakt co wliczamy do informacji publicznej. Przyjęto, iż jest to każda wiadomość wytworzona przez władze publiczne oraz osoby pełniące funkcje publiczne, gospodarujące mieniem komunalnym lub majątkiem Skarbu Państwa w zakresie swoich kompetencji.

Żądanie udzielenia informacji można skierować do wszelkich władz publicznych, poza ustawodawczymi i sądowymi, na zasadzie równości. Udzielenie informacji powinno nastąpić w rozsądnym czasie. Odmowa udzielenia informacji musi być uzasadniona względami ochrony bezpieczeństwa narodowego, bezpieczeństwa i porządku publicznego, ochrony życia prywatnego bądź innego interesu prywatnego. Od każdej decyzji odmownej służy odwołanie.

Prawo dostępu do informacji publicznej w Polsce jest jednym z najbardziej naruszanych praw. Dzieje się tak ze względu na obstrukcje urzędów oraz przewlekłość postępowań przed sądami. Organy urzędów nie potrafią korzystać z istniejących mechanizmów ochrony informacji wrażliwych, przez co naginane są przepisy. Jednocześnie prawo dostępu do informacji publicznej jest prawem nadużywanym.

W Polsce, co wyróżnia ją na tle innych państw europejskich, odpowiedzialność za nieudostępnienie informacji publicznej, jest odpowiedzialnością karną, a nie np. służbową. Sankcją jaka jest za to przewidziana to kara grzywny, kara ograniczenia wolności lub kara pozbawienia wolności do roku. Sprawcą jest organ, który jest zobowiązany do udzielenia informacji publicznej.

W razie wprowadzenia żądającego informacji w błąd, przez udzielenie niezgodnej z rzeczywistością odpowiedzi co do faktu posiadania informacji, osoba zobowiązana do udostępnienia żądanej informacji publicznej podlega odpowiedzialności karnej tym w trybie w zbiegu z innymi przepisami określonymi w kodeksie karnym.

Informacja publiczna obejmuje tylko sprawy publiczne i dokumenty urzędowe, a dostęp do informacji nie może obejmować podlegających ochronie danych osobowych na podstawie obowiązku ochrony godności, prywatności, bezpieczeństwa i innych dóbr osobistych, chyba, że ustawa stanowi inaczej.

czwartek, 22 stycznia 2015

Akty stanu cywilnego w świetle polskiego ustawodawstwa

Autor: Magdalena Sobalska

Główną ustawą regulującą akty stanu cywilnego jest Ustawa o aktach stanu cywilnego (Dz.U. z 2014 roku, pozycja 1741). Jednak nie jest to jedyna podstawa prawna. Również Rozporządzenie Ministra Spraw Wewnętrznych z dnia 29 stycznia 2015 r. w sprawie wzorów dokumentów dokonywanych wydawanych z zakresu rejestracji stanu cywilnego (Dz.U. z 2015 r., pozycja 194).

Akt stanu cywilnego jest to pojedynczy wpis dokonywany w księdze stanu cywilnego, czyli w rejestrze publicznoprawnym prowadzonym przez urząd stanu cywilnego w celu rejestracji stanu cywilnego danych osób, poprzez urzędowe odnotowanie pewnych zdarzeń. W polskim prawie wyróżniamy trzy rodzaje aktów: akt urodzenia, akt małżeństwa i akt zgonu. Zgodnie z artykułem 3 wspomnianej wcześniej ustawy o aktach stanu cywilnego, akty stanu cywilnego stanowią wyłączny dowód zdarzeń w nich stwierdzonych. Nie da się inaczej, niż poprzez akt, stwierdzić stanu cywilnego konkretnej osoby. Odzwierciedla on rzeczywisty stan rzeczy. Niezgodność z prawdą może być udowodniona jedynie w postępowaniu sądowym.

Od roku 2015 rejestracja stanu cywilnego odbywa się za pośrednictwem rejestru stanu cywilnego. Wszystkie dotychczas sporządzone akty podlegają przeniesieniu do tego rejestru.

Jeśli zaś mowa o wcześniej stosowanych księgach stanu cywilnego, akty wpisywane były chronologicznie, jeden pod drugim, nie pozostawiając pustych stron. Istnieje co do zasady reguła, że jedna księga obejmuje jeden rok, jednakże możliwe jest zapisywanie księgi aż do ostatniej strony, ale nie przekraczając pięciu lat. Księgi przechowywane są w urzędzie stanu cywilnego w którym są sporządzane. Nie można ich wynosić poza lokal, chyba, że z uzasadnionych ważnych przyczyn. Do archiwum państwowego przenosi się je po upływie lat 100 od ostatniego aktu.

Wpisu do akt, a więc sporządzenia odpowiedniego aktu prawnego dokonuje kierownik urzędu stanu cywilnego. Co do zasady urząd stanu cywilnego jest właściwy dla miejsca zarejestrowanego zdarzenia, przy czym małżonkowie mogą wybrać sobie sami urząd w którym wezmą ślub cywilny i jednocześnie zostanie sporządzony akt małżeństwa.

Akty stanu cywilnego nie są sporządzane tylko dla obywateli polskich przebywających na terytorium państwa polskiego. Zdarzenie, które zaszło za granicą i dotyczy obywatela polskiego może oprócz zagranicznego urzędu być zgłoszona do polskiego konsula. Konsul jest zobowiązany przekazać taką informację do Rzeczypospolitej Polskiej, a sam akt sporządzany jest w Urzędzie Stanu Cywilnego Warszawa-Śródmieście.

Nie zawsze jest tak, że przy zgłoszeniu o wpis do księgo stanu cywilnego taki wpis się uzyska. Pojawiają się sytuacje, w których zostaje wydana decyzja o odmowie dokonania takiej czynności, przy czym można złożyć od niej odwołanie do wojewody. W przypadku aktu małżeństwa nie mamy do czynienia z decyzją o odmowie, a po prostu ze zwykłą odmową, od której przysługuje wniosek do sądu rejonowego o rozstrzygnięcie zasadności przesłanek uniemożliwiających małżeństwo.

Nowo narodzone dziecko musi zostać zarejestrowane w urzędzie stanu cywilnego. Dla takiego dziecka sporządza się akt urodzenia, który będzie określał jego dane osobowe (imię, nazwisko), pochodzenie od określonych rodziców. Przez sporządzenie aktu urodzenia, dziecku nadawany jest numer PESEL, który jest niezbędny dla jego identyfikacji w rejestrach państwowych. Zgłoszenie urodzenia dziecka dokonuje się w urzędzie stanu cywilnego właściwym ze względu na miejsce urodzenia dziecka, tj. w urzędzie stanu cywilnego na obszarze działania, na którym urodziło się dziecko. Zgłoszenia należy dokonać w określonym terminie. W tym zakresie podane są 2 terminy. Jeden wynosi 21 dni od dnia sporządzenia karty urodzenia. Drugi termin to 3 dni od dnia sporządzenia karty martwego urodzenia. Warto tutaj nadmienić, iż karta urodzenia lub odpowiedni karta martwego urodzenia to dokument medyczny stwierdzający, iż dziecko się urodziło, który wystawił i przekazał podmiot wykonujący działalność lecznicą, do właściwego urzędu stanu cywilnego. Fakt urodzenia dziecka zgłasza ojciec albo matka dziecka, o ile posiada pełną zdolność do czynności prawnych. Wyjątkiem są rodzice, który ukończyli 16 rok życia i posiadają ograniczoną zdolność do czynności prawnych. W innej sytuacji rejestracji dokonuje opiekun prawny lub przedstawiciel ustawowy matki dziecka. Po sporządzeniu aktu urodzenia wydawany jest z urzędu jeden bezpłatny skrócony odpis aktu urodzenia.
           
Jeśli chodzi o akt małżeństwa, to zanim dojdzie do zawarcia małżeństwa należy podjąć czynności przygotowawcze, tzn. należy przedstawić kierownikowi urzędu stanu cywilnego określone przez przepisy dokumenty, dające zapewnienie, iż małżeństwo może dojść do skutku. Akt małżeństwa sporządzany jest na podstawie protokołu przyjęcia oświadczeń o wstąpieniu w związek małżeński przed kierownikiem urzędu stanu cywilnego albo konsulem, który musi być dostarczony do urzędu w terminie nieprzekraczającym 5 dni od zawarcia małżeństwa. Po sporządzeniu aktu małżeństwa wydawany jest jeden skrócony odpis. Małżeństwo zostaje zawarte, gdy mężczyzna i kobieta jednocześnie obecni złożą przed kierownikiem stanu cywilnego oświadczenie, że wstępują w związek małżeński.
           
Przy akcie zgonu, wyróżnia się katalog osób, które są uprawnione do zgłoszenia zgonu. Dokonuje tego osoba będąca osobą najbliższą dla zmarłego. Jednocześnie osoba ta jest osobą uprawnioną do pochówku. Do tego katalogu można zaliczyć następujące osoby: małżonka, krewnego zstępnego, krewnego wstępnego, krewnych bocznych do 4 stopnia pokrewieństwa, powinowatych w linii prostej do 1 stopnia. Możliwe jest także zgłoszenie zgonu przez pełnomocnika wyżej wymienionych osób, który jest pełnomocnikiem osób fizycznych zgodnie z art. 33 Kodeksu postępowania administracyjnego. Podane osoby zgłaszają zgon do kierownika urzędu stanu cywilnego w miejscowości, w której zgon nastąpił, przedkładając kartę zgonu – dokument medyczny potwierdzający zgon, który otrzymuje osoba uprawniona do pochówku. Tak jak przy akcie urodzenia, tak i przy akcie zgonu określone są terminy zgłaszania zaistniałego stanu faktycznego do urzędu. Zgon osoby należy zgłosić w terminie 3 dni od sporządzenia karty zgonu, a w przypadku zgonu, który nastąpił na skutek choroby zakaźnej 24 godzin od jego zaistnienia. Akt zgonu sporządzany jest na podstawie wspominanej karty zgonu i protokołu dokumentującego zgłoszenie zgonu podpisanego przez osobę zgłaszającą zgon i kierownika urzędu stanu cywilnego. Tak jak w przypadku aktu urodzenia czy aktu małżeństwa wydawany jest jeden bezpłatny, skrócony odpis aktu zgonu. Dopiero po zarejestrowaniu zgonu, możliwy jest pochówek. Zarejestrowanie zgonu w urzędzie stanu cywilnego spowoduje unieważnienie dowodu osobistego osoby zmarłej.
           
Treść aktów stanu cywilnego, zapisana na kartach księgi stanu cywilnego, tylko w wyjątkowych sytuacjach może ulec zmianie. Wzmianka dodatkowa informuje o wystąpieniu zdarzenia wpływającego na treść lub ważność pierwotnego aktu (np. orzeczenie o zaprzeczeniu ojcostwa). Przypisek informuje o pozostałych rodzajach aktów stanu cywilnego dotyczących tej samej osoby (przede wszystkim w akcie urodzenia dodaje się sygnaturę aktu małżeństwa i zgonu). Unieważnienie aktu stanu cywilnego może nastąpić orzeczeniem sądu (niezgodność z prawdą, niewiarygodność) lub decyzją właściwego wojewody (zduplikowane akty). Sprostowanie redakcji aktu albo ustalenie treści aktu (w razie jego unieważnienia lub niemożności rejestracji we właściwym trybie) dokonuje sąd - wyjątkiem są oczywiste błędy pisarskie, które prostuje w drodze decyzji administracyjnej kierownik USC. Odtworzenie aktu następuje przed USC w razie zaginięcia lub zniszczenia (całości lub części) księgi stanu cywilnego, w której znajdował się akt; odtwarza się go na podstawie zachowanych odpisów.
           
Akt stanu cywilnego powinien zawierać tylko dane wymagane przez prawo. W szczególności w akcie stanu cywilnego nie można zamieszczać danych naruszających dobra osobiste.

wtorek, 30 grudnia 2014

O zobowiązaniach podatkowych w Królestwie Norwegii

Autor: Karol Kępka

Podatkiem powinno obciążać się swoich obywateli w sposób sprawiedliwy, równomierny. Tak właśnie jest w Norwegii. Podatki płaci każdy wg własnych możliwości. To główna zasada norweskiego systemu podatkowego, która ma na celu zredukowanie różnic majątkowych w społeczeństwie. Stanowi ono główne źródło dochodu państwa co oznacza, że dzięki nim utrzymywane są m.in. szpitale, oświata, wojsko, transport.

W Norwegii wyróżniamy podatki bezpośrednie (podatek majątkowy i dochodowy) i pośrednie. Bezpośrednie to podatek majątkowy, czyli taki który jest naliczany z tego co się dotychczas zgromadzony przez osobę fizyczną lub przedsiębiorstwo oraz podatek dochodowy (który wynosi średnio 30%), naliczany na podstawie zarobków z pracy, działalności gospodarczej czy innych dochodów. Podatek od towarów i usług to już podatek pośredni. Podatek merverdiavgift czyli norweski VAT pełni funkcję podatku pośredniego. Jest to procentowy dodatek do znacznej części usług i towarów. Istnieją też w norweskim systemie podatkowym opłaty specjalne od towarów szkodliwych dla zdrowia ludzkiego oraz dla środowiska. Ustalenie opłat specjalnych ma na celu zachęcić do mniejszego nabywania takich towarów. Opłaty te nałożone są na takie towary jak alkohol, papierosy czy benzyna. Pośrednim podatkiem jest również cło. Jest to podatek który jest nakładany na importowane towary i usługi. Istotne jest aby w zeznaniu podatkowym podać cały dochód jaki uzyskało się w Norwegii. Uzyskany dochód decyduje o tym, z jakichś świadczeń z sektora publicznego można korzystać.

Chcąc prowadzić działalność gospodarczą w Norwegii należy przedsiębiorstwo zarejestrować w Brønnøysundregisteret czyli w Norweskim Rejestrze podmiotów Gospodarczych, a następnie należy skontaktować się z lokalnym urzędem podatkowym w celu ustalenia zaliczki na podatek. Inaczej jest, kiedy w grę wchodzi zagraniczny przedsiębiorca. Ten w celu ustalenia kwoty zaliczki na podatek musi porozumieć się z Centralnym Urzędem Podatkowym ds. Zagranicznych czyli z Sentralskattekontoret for utenlandssaker.

Należy poinformować urzędy o swoim dochodzie, o swoim majątku, jeśli prowadzi się działalność gospodarczą, aby przedsiębiorcy nie ukrywali swoich pieniędzy przed państwem. Dane dotyczące majątku i dochodów podajemy w zeznaniu podatkowym. W Norwegii zeznanie podatkowe można złożyć w dwóch formach. W formie pisemnej i elektronicznej. Od tego w jakiej formie złożymy zeznanie podatkowe zależy termin złożenia. W formie pisemnej należy zeznanie złożyć do 30 kwietnia, zaś w kwestii formy elektronicznej podatnik ma więcej czasu, gdyż swoje zeznanie złożyć do 31 maja. Podatnik sam jest odpowiedzialny za to, aby do urzędy dostarczyć prawidłowe informacje.

Jeśli chce się podjąć pracę w Norwegii, warto należy wybrać się do urzędu podatkowego. Pracownik musi zgłosić się po kartę podatnika. Jest to dokument, który określa, ile podatku powinien potrącać pracodawca. Dowodem na to, że pracodawca potrącił podatek jest dowód wypłaty, w którym jest wprost podana kwota, jaką pracodawca odprowadził. Jeśli obowiązek płacenia podatku nie został dochowany, to odpowiedzialność ponosi pracownik, gdyż to on ponosi odpowiedzialność za nieprawidłowości podatkowe wynikające z jego wynagrodzenia. Na karcie podatnika znajduje się również numer identyfikacyjny, którym pracownik może posługiwać się w norweskich urzędach podatkowych ale także w innych instytucjach publicznych.

W sytuacji gdy jest się pracodawcą należy dbać o to, aby odprowadzać podatek na podstawie karty podatnika która została dostarczona przez pracownika. Pracodawcę także czeka opłata na składkę na ubezpieczenie społeczne za pracowników, którzy systemowi ubezpieczeń społecznych w Norwegii podlegają.

Po złożeniu zeznania podatkowego należy oczekiwać na jego rozliczenie. Rachunek jest w tym przypadku prosty. Jeśli podatnik zapłacił za dużo podatku, to dostanie pieniądze za nadwyżkę, jeśli za mało, to zostanie wezwany do zapłaty. Okres oczekiwania na rozliczenie zależy od tego czy mamy norweskiego czy zagranicznego pracodawcę. Jeśli norweskiego, to rozliczenia należy spodziewać się już w maju. Dłuższy czas oczekiwania jest w przypadku pracodawcy zagranicznego, ponieważ rozliczenie może pojawić się dopiero w październiku.

Polak pracujący w Norwegii musi dbać głównie o to aby dostawać potwierdzenie wynagrodzenia za każdy miesiąc. W kwestii podatków istnieje szeroka gama przedsiębiorstw, które odpłatnie zajmują się między innymi zeznaniami i zwrotami.

piątek, 26 grudnia 2014

Rzeczpospolita Polska – Państwo prawa czy bezprawia?

Autor: Natalia Jastrzębowska

„Przez państwo prawa w znaczeniu formalnym rozumie się państwo, którego ustrój opiera się na spisanej konstytucji zawierającej: trójpodział władz, niezależność sądownictwa, związanie administracji prawem oraz katalog praw i wolności obywatelskich. Innymi słowy, na państwo prawa w ujęciu formalnym składa się system procedur i instytucji zabezpieczających praworządne działanie administracji, ale także gwarantujących dochodzenie przez obywateli praw podmiotowych.” – czytamy w „Idei i rzeczywistości” Andrzeja Dziadzio. 29 grudnia 1989 przywrócono nazwę „Rzeczpospolita Polska”, określając tym samym Polskę jako demokratyczne państwo prawa, była to jedna z nowelizacji konstytucji lipcowej. Przeglądając Konstytucję Rzeczpospolitej Polskiej, analizując 243 artykuły w niej zawarte, wszelkie akty prawne, dokumenty zawierające liczne normy i przepisy, rzec by można bez jakichkolwiek wątpliwości, że Polska zdecydowanie jest państwem prawa. Że Polska jest krajem, w którym respektowane są prawa obywateli, krajem traktującym ludzi jako samodzielne jednostki z przysługującym im prawem podmiotowym, i w końcu krajem, który każdemu  gwarantuje bezpieczeństwo, swobodę myślenia, wyrażania swych opinii i poglądów. Piotr Winczorek do Konstytucji RP dodaje następujący komentarz: „Pojęcie „państwo prawne” znane jest prawnikom od dawna. Do polskiego ustawodawstwa wprowadzone zostało w 1989 roku. Jego szczegółowa treść była i jest ustalana wspólnym wysiłkiem nauki prawa oraz Trybunału Konstytucyjnego”.

Podstawową zasadą państwa prawnego jest to, iż „organy władz publicznych działać mogą jedynie na podstawie i w ramach prawa” (art. 7 KRP) oraz czynić to tylko, co prawo im dozwala lub nakazuje czynić, jednostki (obywatele) zaś mogą czynić to wszystko, czego im prawo nie zakazuje. Zasadę tę wyraża wprost art. 2 ust. 4 Konstytucji Czech z 1992 roku, wskazując: „Każdemu obywatelowi wolno czynić to, co nie jest przez ustawę zabronione, i nikt nie może być zmuszany do czynienia tego, czego ustawa nie nakazuje. Brak zakazów oraz nakazów prawnych nie oznacza, rzecz to oczywista, iż jednostek nie wiążą inne normy społeczne, na przykład obyczajowe lub moralne”.

To, że Polska jest państwem prawa nie ulega więc wątpliwości. Na pytanie, czy ma swoją konstytucję odpowiemy – tak. Czy obowiązuje w niej trójpodział władz? – tak. I w końcu, czy sądy są niezależne? – ponownie tak. Gdzie więc tkwi problem? Skąd biorą się wątpliwości? Tu należałoby postawić sobie pytanie o „ilość” prawa w państwie prawa. Wpisując hasło „Polska państwo bezprawia” w wyszukiwarce internetowej pojawia się ponad 281000 wyników w zaledwie pół sekundy. Jest to zatem dla wielu niejasny i trudny temat.

Wspomnieć należy o głośnej sprawie Prezesa Sądu Okręgowego w Gdańsku – Ryszarda Milewskiego, który rozmowie z rzekomym urzędnikiem kancelarii Donalda Tuska, a w rzeczywistości z dziennikarzem dziennika „Gazeta Polska Codziennie” , prosił o instrukcję, czy przyspieszać posiedzenie sądu w sprawie aresztu Marcina P., prezesa Amber Gold. Rzecznik sądu stwierdził, że rozmowa została "zmanipulowana". Jeżeli chodzi o prezesa sądu okręgowego, to zgodnie z art. 27 ustawy Prawo o ustroju sądów powszechnych „może on być odwołany przez Ministra Sprawiedliwości w toku kadencji w przypadku rażącego niewywiązywania się z obowiązków służbowych albo gdy dalsze pełnienie funkcji z innych powodów nie da się pogodzić z dobrem wymiaru sprawiedliwości i to dopiero po zasięgnięciu opinii Krajowej Rady Sądownictwa”. Tu poddaje się wątpliwości zasadę niezależności sądów. Warto przytoczyć także paragrafy dziewiąty i dziesiąty Zbioru Zasad Etyki Sędziowskiej: §9 1. Sędzia nie może ulegać jakimkolwiek wpływom naruszającym jego niezawisłość, bez względu na ich źródło lub przyczynę. 2. W razie wystąpienia okoliczności, które mogą zagrozić niezawisłemu sprawowaniu urzędu, sędzia jest obowiązany niezwłocznie powiadomić odpowiedniego przełożonego. § 10 Sędzia powinien unikać zachowań, które mogłyby podważyć zaufanie do jego niezawisłości i bezstronności.

Minister sprawiedliwości zarzucił Milewskiemu sprzeniewierzenie się niezawisłości sędziowskiej, chciał odwołania sędziego Milewskiego z funkcji. Sam Milewski zaś uważa, że rozmowa o terminie nie narusza sędziowskiej niezawisłości. Prof. Delaine R. Swenson Przyznał, iż „w konsternację wprawiają go ataki i powszechny brak szacunku dla wymiaru sprawiedliwości w Polsce. Każdy funkcjonariusz publiczny, każdy prawnik, każdy obywatel powinien respektować znaczenie silnego, odpowiedzialnego i niezależnego sądownictwa oraz powinien działać w taki sposób, by szacunek dla tej funkcji spełniać”. Podsumowując, podkreślił spełnianie przez sądownictwo, środowiska prawnicze oraz media ważnej funkcji w ochronie i promowaniu rządów prawa. Natomiast działania wymierzone w te instytucje państwo prawa osłabiają. Wyraził nadzieję, że Polska poradzi sobie z tymi problemami.

Dużym problemem w polskim społeczeństwie jest prawo wolności słowa. Cienka jest bowiem granica pomiędzy subiektywnymi, „mocnymi” opiniami obywateli, które nie naruszają praw a takimi, za które może grozić odpowiedzialność karna. W warunkach polskich nawet fachowcy mają trudności z jednoznacznym zdefiniowaniem, które komentarze są dozwolone przez polskie prawo, a które byłyby przedmiotem postępowania karnego. Często tyczy się do środowisk politycznych lub osób próbujących wypowiadać swoje zdanie o sytuacji politycznej kraju. Zdaniem prof. Delaine R. Swenson’a, z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, reprezentującego również Instytut Na Rzecz Państwa Prawa, Polacy wszystkich opcji politycznych powinni być przeciwni kontynuacji istnienia jakichkolwiek przepisów, które wprowadzają lęk przed karą towarzyszącą angażowaniu się w polityczną debatę. Departament Stanu uznał, że polski rząd generalnie przestrzega praw człowieka i podejmuje kroki prawne wobec osób, które je łamią. Wytknął jednak Polsce, iż nie doprowadziła do restytucji mienia prywatnego oraz, że ogranicza wolność słowa poprzez utrzymywanie w kodeksie karnym przepisów pozwalających karać za obrażanie lub pomawianie osób publicznych. We wstępie do „Raportu o zagrożeniu wolności słowa w Polsce w latach 2010-2011” czytamy: „Wolność słowa, podstawowe prawo człowieka i obywatela, jest w Polsce dobrze uregulowana konstytucyjnie i przez kodeksy. Od kilku lat jest ona jednak ograniczana na różne sposoby, zarówno przez władze państwowe i sądy, jak i przez główne media, a nawet dziennikarzy, sprzyjających władzy. Np. badania opinii publicznej przeprowadzone w lipcu 2011 roku, na pół roku przed wyborami parlamentarnymi, przyniosły informację, że 43 proc. Polaków uważa wolność słowa w Polsce za zagrożoną”. Należałoby się zastanowić, dlaczego w państwie prawa aż tylu obywateli uważa, że prawo do wolności słowa nie jest w pełni przestrzegane.

Kolejną, dość głośną sprawą w Polsce są afery i skandale korupcyjne. Nie ma dnia, by nie pojawiła się choćby wzmianka o problemie związanym z korupcją. Autorzy raportu z monitoringu mechanizmów przeciwdziałania korupcji, przygotowanego przez Transparency International uważają, iż „niektóre instytucje są wobec niej słabe”. W Polsce tolerancja dla zachowań korupcyjnych jest zbyt silna, zaś społeczeństwo nie jest świadome, że należy wspierać zachowania antykorupcyjne. Konieczne jest zatem wzmocnienie inicjatyw obywatelskich.

Głośnym echem medialnym odbijają się afery korupcyjne w polskim futbolu. Coraz częściej także korupcja dotyka tak ważnej dla życia dziedziny, jaką jest medycyna. Lekarze otrzymują od pacjentów lub ich rodzin pieniądze w zamian za pomoc. Środki te nie są jednak opodatkowane, lekarze przyjmują je nielegalnie. Czy wobec takiego postępowania zastosowanie ma zasada równości wobec prawa?  Doktor Grzegorz Makowski z ISP twierdzi, iż „Mamy mnóstwo rozwiązań, które istnieją na papierze, a czasami nawet istnieją instytucjonalnie, natomiast problem występuje na poziomie praktyki. Te rozwiązania, które istnieją, są często pomijane, ignorowane, chociażby mamy mnóstwo przykładów kodeksów etycznych, które są martwe”. Afery korupcyjne jednak coraz rzadziej dotykają sfery sądownictwa, które w raporcie ws. Korupcji w Polsce, otrzymało 72 punkty na 100 możliwych jeśli chodzi o niezależność i przejrzystość działań.

Odpowiedź na pytanie o ilość prawa w państwie polskim jako państwie prawa, wydaje się być sporną kwestią. Nie da się jednoznacznie na nie odpowiedzieć. Dotykając więc każdej sfery życia możemy odnaleźć zarówno dobre jak i złe strony faktycznego stanu prawa w Polsce. Nie należy jednak zapominać, iż takie właśnie kwestie sporne powodują wzmacnianie prawa, nakazują zatrzymać się i uzgodnić dane kwestia, dojść do porozumienia, wprowadzić nowe przepisy, regulacje. Nie należy także zapominać o tym, że już w starożytnym Rzymie zaznaczano, że bezwzględne trzymanie się prawa doprowadzić może do bezprawia.

czwartek, 6 listopada 2014

Krajowy Rejestr Sądowy – prawna procedura wpisu

Autor: Magdalena Sobalska

Wpisy do Krajowego Rejestru Sądowego (zwanego dalej KRS) są bardzo istotne dla ustawodawcy, który dane w nim ujawnione objął co do zasady domniemaniem prawdziwości. Z tego też powodu nałożył on również na podmioty podlegające wpisowi do KRS odpowiedni terminy, obowiązki i sankcje za ich niedochowanie.

Krajowy Rejestr Sądowy, zastąpił istniejący poprzednio rejestr handlowy, zaczynając swoją działalność od 1 stycznia 2001 roku na podstawie ustawy z dnia 20 sierpnia 1997 roku o Krajowym Rejestrze Sądowym – Dz.U.  z 2001 r. Nr 17, poz. 209 z późniejszymi zmianami.
              
Krajowy Rejestr Sądowy składa się z trzech osobnych rejestrów, w których prowadzi się spis (i) przedsiębiorców; (ii) stowarzyszeń, innych organizacji społecznych i zawodowych, fundacji oraz samodzielnych publicznych zakładów opieki zdrowotnej; (iii) dłużników niewypłacalnych.
              
Zgodnie z art. 7 ustawy o KRS do  postępowania o wpis do KRS stosuje się przepisy Kodeksu postępowania cywilnego o postępowaniu nieprocesowym, jeżeli przepisy ustawy nie stanowią inaczej. Uregulowane zostało to w artykułach od 694 z indeksem 1 do 694 z indeksem 9 Kodeksu postępowania cywilnego. Jednakże w kwestiach nieuregulowanych tymi powyższymi przepisami stosuje się także przepisy ogólne o postępowaniu nieprocesowym, a jeszcze dodatkowo w kwestiach, które tam nie zostały uregulowane odpowiednio przepisy o procesie. Również w Kodeksie spółek handlowych znajduje się wiele przepisów dotyczących postępowania o wpis do KRS.
              
Zasadą jest, iż postępowanie rejestrowe wszczyna się na wniosek. W sprawach wskazanych w ustawie można również niekiedy postępowanie wszcząć na wniosek. Wniosek taki składa się na urzędowym formularzu, których wzór został określony w rozporządzeniu Ministra Sprawiedliwości z 21 grudnia 2000 roku w sprawie określenia wzorów urzędowych formularzy wniosku o wpis do KRS oraz sposobu i miejsca ich udostępniania – Dz. U. Nr 118, poz. 1247). Należy również przy składaniu wniosku, bez wezwania uiścić opłatę sądową, a jeżeli wpis podlega ogłoszeniu, również i opłatę za ogłoszenie w Monitorze Sądowym i Gospodarczym.

W postępowaniu rejestrowym sąd w ograniczonym tylko zakresie bada sprawę. Głównie zajmuje się tym, czy dołączone do wniosku dokumenty są zgodne pod względem formy i treści z przepisami prawa. Jeśli chodzi o pozostałe kwestie, to sąd zajmuje się nimi jedynie wtedy, gdy ma uzasadnione wątpliwości co do ich prawdziwości.

Rozstrzygnięcia sądu dotyczące wpisu do KRS zapadają w formie postanowienia co do istoty sprawy i stanowi ono podstawę wpisu. Zasadą jest iż te właśnie postanowienia są skuteczne i wykonywalne z chwilą ich wydania. Natomiast postanowienie o wykreślenie podmiotu z rejestru jest skuteczne i wykonalne z chwilą ich uprawomocnienia. Jeżeli sąd wydaje postanowienie, to następnie dane są przekazywane do systemu informacyjnego KRS. Postanowienia o wpis do KRS podlegają zaskarżeniu w drodze apelacji. Istnieją tu jednak pewne zastrzeżenia. Jeżeli orzeczenie w przedmiocie wpisu dokonał referendarz sądowy, orzeczenia te podlegają zaskarżeniu w drodze skargi na referendarza sądowego. Wynika to z przepisów Kodeksu postępowania cywilnego. Następnie dopiero od orzeczenia sądu wydanego w wyniku rozpoznania skargi przysługują środki zaskarżenia według zasad ogólnych. Jeśli chodzi o skargę kasacyjną to możemy ją stosować od postanowień sądu drugiej instancji w przedmiocie wpisu lub wykreślenia z rejestru.
              
Niestety bardzo często zdarza się, iż informacje zawarte w rejestrze, mimo domniemania o ich prawdziwości, są niezgodne z rzeczywistym stanem rzeczy. Stosuje się wtedy odpowiednio sankcje.

Sankcja odpowiedzialności cywilnej za szkodę wyrządzoną zamieszczeniem nieprawdziwych informacji w KRS czy też niezgłoszenie ich, nie zawsze jest skuteczna. Stąd pojawiła się instytucja, iż sąd może badać sprawę z urzędu i w razie konieczności stosować skutki przymusu. Sąd rejestrowy wzywa takie osoby w terminie 7 dni do złożenia odpowiednich dokumentów. Jeśli mimo upływu tego terminu dokument nie zostanie złożony, wyznaczany jest kolejny 7-dniowy termin do dokonania czynności. Tutaj jednak ten termin obłożony jest sankcją zastosowania grzywny przewidzianej w Kodeksie postępowania cywilnego. Nie musi być ona jednokrotna. Można ją stosować kilka razy, jednakże nie może ona w jednym postanowieniu przekroczyć kwoty 1000 złotych. Po trzykrotnym nałożeniu grzywny do 1000 złotych, kolejna grzywna nie posiada już górnej granicy kwotowej. Nie można jednak zamienić tej sankcji w postaci grzywny na sankcję aresztu. Następnie jeżeli kara grzywny nadal pozostaje bezskuteczna, sąd rejestrowy, ma możliwość ustanowienia kuratora, który swoim działaniem ma przymusić do dokonania czynności prawnej. Jego zadania zostały określone w artykułach od 28 do 30 ustawy o KRS. Jednym z ciekawszych przykładów jego działań jest to, iż może on złożyć wniosek o ogłoszeniu upadłości, jeżeli istnieją ku temu podstawy. Kuratora ustanawia się najczęściej do 1 roku, ale podlega on odwołaniu z urzędu, jeżeli nie wykonuje on swych obowiązków.

Krajowy Rejestr Sądowy prowadzony jest przez sądy rejonowe i Ministerstwo Sprawiedliwości. Jest on jawny pod względem formalnym. Dzięki nowej usłudze nie jest już konieczne odwiedzanie sądu rejestrowego ani uiszczanie osobnych opłat za wydanie odpisu aktualnego z Krajowego Rejestru Sądowego, gdyż pobrane samodzielnie wydruki komputerowe aktualnych informacji o podmiotach wpisanych do Rejestru mają moc zrównaną z mocą dokumentów wydawanych przez Centralną Informację pod warunkiem, że posiadają cechy umożliwiające ich weryfikację z danymi zawartymi w Rejestrze.